W południe, w mieście

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 18 lipca 2012, 10:49:17

 

Wiązałam sandał. Oparta o murek stopa, palce brudne,

                                                             odprysk lakieru.

Nic przy tym nie myśląc.

Czując tylko pośpiech,

wbrew gęstemu powietrzu, niepokój, czy zdążę,

za dziesięć minut zamykano urząd.

 

Kilka ziaren piasku otarło mi stopę, do krwi –

ostatnia burza zmyła namuł z dachów,

sypiąc nim na chodniki  półksiężyce plaż –

                                                          syknęłam przy tym;

mężczyzna z gazetą – zmięty, twarz nabrzmiała,

biała koszula -

                                                          drgnął i zaszeleścił,

zerwał się wiatr, nadjechał tramwaj,

 

spłoszone wróble zdążyły tuż przed nim.

Rozpłakało się dziecko ale ktoś je zabrał.

Pisk, upiorny hałas.

 

Podniosłam głowę – wokół pojaśniało:

pusta, biała koszula, piach, siesta, Arabia,

w oddali tramwaj - widmo, na przystanku dym.

 

Coś się zdarzyło w czasie, gdy wiązałam sandał.

Komentarze (41)

  • Poezja czysta. Jak w replayu. Uchwyciłas nieuchwytne. Chwilę szczęścia? Impresję?

  • Liryczna akupunktura. Robi wrażenie. W pewnym sensie przypomina mi znakomitą prozę Piotra Szewca (np. "Zmierzchy i poranki")...

  • Tak. Tak. :) Z takich momentów właśnie wysnuwają mi się wiersze, zawsze w jakiejś minucie obok :)

  • Januszu ,oj jak dobrze, że przypomniałes Piotra Szewca.Nic nie słychać o nim ostatnio.Małgoś, o własnie moment, chwila...to wiązanie sandała mnie rozczuliło.

  • To do Jarka. i dzięki.

    Jan Uszu, "liryczna akupunktura" - świetny termin, brawo, że też można jeszcze coś nowego w temacie!

  • Uchwyciła Pani to, co często nieuchwytne i ciekawie zobrazowała ten moment, chwilę nieuwagi, a tu ważny element życia właśnie przebiegł obok, czyjegoś życia, naszego życia. Poezja o prozie. Bardzo misie :)

  • Bardzo dziękuję, Pani Taki. Nie nazwałabym jednak tego momentu chwilą nieuwagi, raczej innego skupienia :-)

  • W rzeczy samej :)

  • A propos obuwia. Znasz obraz Malczewskiego "Nike zawiązująca sandał", 1920, olej na tekturze?
    http://artyzm.com/obraz.php?id=4647

  • Wspaniały. Nie jestem pewna, czy znałam, bardzo możliwe, bo w końcu ogląda się Malczewskiego, a poza tym, chociaż nie miałam go w pamięci pisząc, to byłam o krok od pójścia w stronę jego perspektywy (ale się opanowałam :-))
    (z kuluarów: mój sandał jest bardzo podobny ;))

  • mnie zastanawia jedno...."Nic przy tym nie myśląc."....jak rzesz to możliwe żeby nic nie myśleć?

  • Możliwe...

  • "gwiezdne sandały":)

  • miron-tee - zapewniam Cię, że ja potrafię ;-)
    a jeśli już muszę się wytłumaczyć - myślenie jest wg mnie ciągiem przyczynowo skutkowym, nie nazywam tak rejestracji impresji typu "o, ptak!". W wierszu jest celowe ich nagromadzenie, peelka rejestruje kątem oka luźne, niekoniecznie powiązane ze sobą obrazy. Dopiero gdy "podnosi głowę", i "bieleje jej przed oczami" włącza się myśłenie czyli zdziwienie.

  • Małgosiu, co to za pojęcie, nie znam? :)

  • ech, nic to takiego... W puencie poczułam się przeniesiona wraz z Tobą do innego wymiaru, sąsiedniego świata i przypomniał mi się film "Gwiezdne wrota":)

  • :-)
    nie znam "Gwiezdnych wrót" ale już samo przeniesienie do sąsiedniego wymiaru musi byc fajne :)

  • Małgorzato, nie chciałem byś się tłumaczyła....ja uważam, że taki stan jak brak myślenia nie istnieje i dlatego jak tylko dostrzegam taką o to informację, że jednak ktoś to potrafi to od razu pojawia się chęć dowiedzenia jak to jest możliwe, ale rzeczywiście masz rację nie sposób jest się tego dowiedzieć, bo jeżeli rzeczywiście Ty to potrafisz to nie ma możliwości na to byś mi taką wiedzę przekazała, muszę Ci wierzyć na słowo))))).....impresja jest myśleniem, jest wynikiem myślenia....to myśl wyobraża sobie, że istnieje impresja

  • Język to Pani największy atut.
    JBZ

  • miron-tee - to bardzo ciekawe, więc jednak będę się dalej "tłumaczyć". Otóż taka możliwość, przekazania tej umiejętności, byłaby możliwa ale bardzo skomplikowana, bo musiałabym Cię nauczyć medytacji transcendentalnej :-) Poprzez rozmaite techniki dąży się w niej do wyciszenia wszystkich myśli w celu uzyskania właśnie transcendencji, czyli w tym wypadku jedności z "bytem absolutnym poza rzeczywistością poznającego". Teraz mnie na to naprowadziłeś, że może podobnie jak powtarzanie mantry (albo skupianie się na jednym obrazie, liczenie itp. techniki, stosowane w róznych roddzajach medytacji od tysiącleci), bezemocjonalne skupienie się na małych obrazach wokół siebie może przynieśc podobny efekt.

  • Dzięki, Jerzy. Mam ciągle jeszcze z nim problemy ale się powoli zaprzyjaźniamy :)

  • Małgorzato, wiem, dostrzegłem, że wykorzystujesz w swoich tekstach doświadczenia związane z tymi stanami, dlatego rozmawiamy. Dawno temu przechodziłem przez takie techniki medytacji w wyniku których doświadczałem, tak mi się wydawało, przeróżnych stanów "absolutu poza rzeczywistością", ale początkowa euforia z czasem przeradzała się w postać czystej myśli właśnie, że nic poza nią nie istnieje, że samo wyciszanie myśli jest samym myśleniem i z samego myślenia wynika. Uświadomiłem sobie, że myśl nie może samą siebie wyciszyć.....może trzeba zadać ostateczne pytanie, po co wyciszać myśl?.....w celu transcendencji, mówisz, a ja mówię, że transcendencja jest tylko twoim wyobrażeniem, złudzeniem, wymyślonym bytem zrodzonym w twoim umyśle.....jedynym domniemanym zanikiem myślenia mogłaby być śmierć, ale nikt nie jest w stanie jej doświadczyć, także nie wiadomo))))

  • Miron-tee, muszę jednak zaoponować.
    Jeśli wykorzystuję te umiejętności, to nieświadomie. Medytuję bardzo rzadko, kiedyś mnie to pociągało. Zajęłam się tym wtedy, bo gdy przeczytałam, czym jest medytacja i jak się do niej dochodzi, stwierdziłam, że zupełnie naturalnie stosowałam ją w dzieciństwie, z fenomenalnym skutkiem oczyszczenia, przypływu enegrii i objawiania się nagłych zdolności. Podobno nie byłam wyjątkiem, dzieci są bardziej spirytualne niż dorośli. To mnie zaciekawiło i później zabrałam się za to poważniej. Z doświadczeń tamtego czasu pamiętam stan inny, niż tylko "niemyślenie". Mierzenie aktywności mózgu wykazuje zdecydowane różnice fal podczas medytacji, niż w procesie czuwania myślącego mózgu, również nie jest to sen. Nie pamiętam już dokładnie ale jakieś specjalne fale, z pogranicza. Będę się upierać, że myślenie jest kojarzeniem, procesem który można porównać do szydełkowania lub podobnych robótek ręcznych; przy braku skojarzeń więc (które są przecież elininacją innych wątków) może naprawdę uzyskujemy dostęp do (jeśłi nie "wszystkiego") szerszych rejonów/żeby nie powiedzieć nieznanych wymiarów.
    Nie chcę tutaj za nic reklamować TM, każdy niech wybiera sobie własną pastę do zębów, ale wierz mi, można jeśłi nie stłumić całkowicie myśli, to przynajmniej pozwolić im przepływać trochę "obok".

  • Małgorzato,
    a widzisz, to rozmawiamy już trochę o czymś innym.....to "trochę "obok"" jest kluczowym stwierdzeniem, bo co innego wyciszać myśli, a co innego być obok i to się jak najbardziej zgadza i z moich "doświadczeń" wynika, że to nie jest nawet bycie obok a bardziej bycie wewnątrz, niczym nie zaburzone, swobodne podążanie nurtem myśli i rzeczywiście dzieciom przychodzi to dużo łatwiej niż dorosłym, którzy za wszelką cenę z premedytacją chcą dominować, panować, kierować))))))

  • z ogromną przyjemnością przeczytam raz jeszcze.

  • miron, zdaje się, że wróciliśmy do punktu wyjścia - tylko że nie nazywam myślami "swobodnego podążania nurtem", bo jeśli nurt ciągnie i unosi, to nie płyniesz tylko w cudowny sposób dryfujesz, to myśli więc cię myślą a ty jesteś obiektem, kawałkiem kory, listkiem. I to jest właśnie transcendencja! :)


    wiersz otwiera szeroko ramiona, Joasiu :)

  • Małgorzato, ja nie wracam, bo nigdzie nie szedłem))))))
    Dryf, jest tak samo wyobrażeniem jak pojęcie transcendencji))))))

  • Miron tee, przecież myśli "idą". Napisane też. Myślałam, że idziemy oboje w kierunku, gdzie ścieżki się spotykają albo przynajmniej stoi drogowskaz - rzeźba z wywalonym językiem i strzałką nakazującą zawrócenie :) No ale jak chcesz, to możesz traktować dyskusję jako ping-pong. Oddaję walkowerem i nie będę Cię przekonywać, że da się nie myśleć, ale co u diabła masz na myśli, twierdząc, że dryf jest wyobrażeniem? Nigdy nie wyniosło Cię w morze na materacu?

  • inspirujący :)

  • no tak "myślałam, że idziemy"....mówię, że ja nigdzie nie szedłem, ani nie mam złudzeń co do porozumienia, które jest niemożliwe, dlatego słusznie przyrównałaś to do ping-ponga.

    Skoro jednak pytasz o ten dryf to odpowiem, przepraszam, że pytaniem, ale tego nie da się inaczej wytłumaczyć-
    Jesteś na materacu unoszona przez nurt, dryfujesz - skąd o tym wiesz?.....z czego bierze się twoja wiedza o tym zdarzeniu?

  • Kiedyś Cię dorwę, Słowniku i odpowiesz mi za wszystko!

  • Miron, bo świat się przesuwa.

  • niegodnam rzemyka ;)

  • E tam, Paulino, wprawdzie "niegodnam" wyglada ślicznie, ale ze wszystkich klasyków o sandałach najbardziej lubię ten:
    http://www.youtube.com/watch?v=J2JQRf-YEgY

  • czyli "Klasycy o sandałach" :)))

  • :)
    zmieniłbym:
    "Nic przy tym nie myśląc.
    Czując tylko pośpiech,"
    na czas terażniejszy
    "Nic przy tym nie myślę,
    czuję tylko pośpiech"
    (co lepiej oddaje dynamikę momentu)

  • ps.
    pomyślałbym jeszcze nad innym tytułem
    ten tytuł wygląda na roboczy, taki z bezradności

  • Maleńka sugestia:
    1. "za dziesięć minut zamykają urząd" - wers niezbędny?
    2."...zmyła namuł z dachu" -skąd namuł?(w tym miejscu)

    Świetny wiersz, z aurą.

  • Romek, masz rację, tytuł awaryjny, nie chciało mi się czy też nie miałam już czasu. Zastanowię się jeszcze. Ale tutaj już nie eksperymentowałabym z czasem, bo i tak jest nieco chaosu, więc jednak zostawię w imiesłowie. Zresztą wolałam niedynamicznie, żeby ten moment się tak trochę odrealnił i zgubił. Nie wiadomo, jak długo trwało, zanim zawiązała go wreszcie :)

    Tadeusz, 1. (zamykano). chyba tak, żeby nie było nerwowo tylko zwyczajnie, 2. nie masz pojęcia, co leży na dachach. wiatry i deszcze to nanoszą, dopiero wielka ulewa zmywa z domów przedziwne rzeczy. W naszym mieście naprawdę po ostatnich burzach chodniki są zapiaszczone. Może nie jest to namuł wg. wikipedii ale nie bądźmy drobiazgowi :)
    Dzięki :)

  • Czy zawsze musisz streszczać nasze życie??? :))) Żart oczywiście, fantastyczna impreska - a co do urzędu, to ja pod nim czekałem, więc jednak było nerwowo.

  • Och, Wolf. Po pierwsze, w wierszu istotne jest to, co się n i e zdarzyło w n a s z y m życiu, po drugie, to czyje mam "streszczać", (gdybym streszczała) jak nie nasze? :-)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się