Śmierć krytyka? (Wrażliwi proszę nie czytać, to się jak zwykle i tak źle skończy)

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Proza, Dodano: 21 listopada 2012, 10:44:01

Alxowi z Poewiki z przekorną dedykacją

 

 

Podobno ostatni krytyk zginął śmiercią tragiczną. Podejrzewa się, że spotkała go przez uduszenie za pomocą czarnego worka w białe kompromisie, ani pisnął i słuch o nim zaginął.  Znakomity diagnostyk, potrafiący odkryć w każdym piszącym najdrobniejsze niedomaganie,  z uśmiechem oznajmiający pacjentowi o toczącej go śmiertelnej Peter Principle lub zaawansowanej Impotentia Pektoris, miał tylu wrogów, że nie nadążali umierać. Podejrzanych jest mnóstwo, wszyscy jesteśmy podejrzani.

 

Ta śmierć może być początkiem wielu niewyjaśnionych przypadków już dokonanego zniknięcia i serii zapowiadanych dalszych. Głosy słyszę, pohukiwania nagonki: śmierć krytykantom, hajda na głowy w niższych okienkach! Dźwięczy groźnie szkło w coraz liczniejszych, pozornie nieszkodliwych pierdoletach, kryształowa noc się zbliża, zmierzch, chaos i władza małpy.

 

Puste miejsce okrutnego eksperymentatora na żywym ciele peela, traktującego każdego sprawiedliwą dawką wstrząsów i zastrzyków z complex forte, dra Szakala, zajął natychmiast zręcznie jego goryl, Mr. Hejter. Małpa jest przekupna, dowala wszystkim, którzy odmówili jej banana. Ukrywając paskudną mordę pod różnymi maskami, grasuje na portalach, podobno jest nieśmiertelna.

Dziwaczny przypadek dra Szakala i pana Hejtera, jest o tyle ciekawy, że ten ostatni został podobno przez dra stworzony do zadań specjalnych, ale wymknął mu się spod kontroli. Kto wie, może to on maczał palce w tajemniczym zniknięciu swojego pana? Co można byłoby przełożyć na zwycięstwo natury podłej nad wyższą.

 

 

Ale zdarzają się wyjątki. Dziwne,  bo chociaż znam z setkę poetów, to tylko jednego krytyka (kiedyś było ich więcej, czy mi się zdaje?) Jego recenzje drukowane są w najpowaźniejszych pismach. Nie ma w nich nic osobistego, żadne tam „podoba mi się – nie podoba“, żadne „czarne – białe“, żadnych zachwytów; zdaje relacje  z tomików, ich treści, rodzaju poetyki, przytacza cytaty z wierszy. Święty? Nie ale ksiądz z zawodu, może nie chce kłamać.

Mój znajomy, pisarz z dorobkiem kilkudziesięciu książek, zna odpowiednio więcej znanych krytyków z dorobkiem. Wszyscy skarżą się, że mają związane ręce. Ostatnio żalił mu się jeden z nich, że nie może opublikować nigdzie żadnej recenzji, która nie byłaby zamówiona, pisze już tylko na zlecenie wydawnictw. Oczywiście recenzje są promocyjne i niewiele się różnią od kolesiowskich blurbów.

 

Jedynym miejscem, gdzie można jeszcze spotkać nieopłaconą recenzję, są blogi. Ale czy ktoś googluje blogi w poszukiwaniu słowa o książce czy wierszu? Ja nie. Może szkoda, bo przecież autor namęczył się, stracił mnóstwo czasu (nawet mała próba rzetelnej recenzji wiersza zajmuje około pół godziny) tylko po to, żeby pochwalić ksiąźkę czy utwór, który go wzruszył albo zachwycił, lub aby ostrzec innych przed gniotem. Dlaczego więc nie odwiedzam blogów, tych z panelem „moje lektury“?  Bo z małymi wyjątkami są strasznie subiektywne, pisane, aby pokazać kolekcję autora bloga, i nie do dyskusji.

 

W tej sytuacji dużą szansą wydają mi się portale literackie. Szansą niewykorzystaną i to chyba z winy autorów. Nie hejter jest największym problemem portali ale nienawidzący krytyków autor.

 

Po przeanalizowaniu wielu przypadków eskalującego w komentach chamstwa, zaduszającego swobodną dyskusję o utworze, zauważyłam, że punktem zapalnym jest najczęściej autor, nie będący w stanie przyjąć najlżejszej krytyki. Nawet tzw. dobrze wychowany próbuje przynajmniej odwrócić uwagę od swojego tekstu i wysłać krytyka do diabła, czyli „idź pan pod wiersze, które się panu podobają“.

Jest dla mnie nieustająco niezrozumiałe, dlaczego autorzy nadwrażliwi lub znużeni dyskusjami o swoich tekstach nie wyłączą po prostu opcji komentów, jak i niezrozumiałe, dlaczego jeśli już nie wyłączają, pozwalają sobie na obrażanie komentatorów, którzy często w najlepszej wierze piszą, co im się źle czyta i w którym miejscu utwór "nie działa", pracowicie wynajdują literówki i wysilają się nieraz za autora, szukając sposobów naprawy najstraszniejszych gniotów.

 

Może dlatego rzadko pojawiająca się tutaj poważna krytyka zajmuje się dziełami pisarzy dawno martwych lub świecących na niebie literackim z bezpiecznego oddalenia sławy. Bo potrzeba odwagi graniczącej z szaleństwem, aby wystawić się na obrzucenie bombami inwektyw przez upojonych wiarą w jedynie słuszną bo swoją poezję.

 

Czy milczenie gwarantuje przeżycie? Wątpię,  przedłuża jedynie agonię. Udusimy się razem, autorzy i krytycy, w "worku w misie"*, powoli i boleśnie.

 

 

Z pełną świadomością narażania się wszystkim po równo apeluję do komentatorów o lepsze, tzn. gorsze, ostrzejsze, bardziej krytyczne komenty,  bez ogródek - nie odpuszczać autorom, nie głaskać ich po głowach, no chyba, że się ich po prostu uwielbia. Lepiej poświęcić godzinę, pisząc dwa sensowne, merytoryczne i bezkompromisowe komentarze, niż podpisywać się pod trzydziestoma miałkimi utworami równie miałkimi, nic nieznaczącymi, wymijającymi komentami.

 

Wyciągnijcie pazury i nie wahajcie się rozdrapać tekstu do krwi.

A autorzy cicho siedzieć i pracować, nie kąsać krytyka (to on jest od kąsania) a wgryźć się w język, lub chociaż w długopis!

 

Bo jeżeli zginie krytyk, jedyny, który czyta jeszcze wiersze, oprócz naszej cioci i partnera, to dla kogóż pisać, no? I nawet, jeśli wydaje się on złośliwym wampirem, żywiącym się naszą krwawicą, to dla kogóż poza nim mamy utaczać sobie krwi, komu poza nim potrzebne nasze mięso? Kto oprócz niego spojrzy na tę padlinę?

 

 

 

 

 

* cyt: HANTRU handel trupami

Komentarze (69)

  • Jest Pani niezwykłą pisarką.
    Zdania nie zmienię.
    Czytałam i bawiło się we mnie, i miało kreseczkę pionową na czole.

    Z serdeczną sympatią

  • Fajnie - że komuś się chciało ten problem opisać. Szacunek - pani Małgosiu.

  • "[..]- nie odpuszczać autorom, nie głaskać ich po głowach, no chyba, że się ich po prostu uwielbia." - Małgo, ja Cię uwielbiam ! :), za pozytywizm, za idealizm, za wiarę, że to www medium do publikowania czegokolwiek - jest warte, jest warte więcej niż my wszyscu tu razem bywajęcy, i że to ma przyszłość większą niż nasza mizerna miara ! :)

    Bo we mnie też tupie nogą harcerzyk w krótkich spodenkach z odznaką druzyny nieprzetartego szlaku, tylko ten harcerzyk już nieco naddarty, złachany taki, ale i tak za wiarę masz moje serce ! Rozedrzyj mę pierś, wyrwij organa, i zjedz na surowo ! :)

    Twój Słowniczek :))

  • :-))) A swoją drogą, pierwsze akapity różnią się formą wypowiedzi, ale czytało się je świetnie, aż chciałoby się, żebyś pociągnęła, Małgorzato w tym tonie równoległy, bardziej abstrakcyjny tekst.

    No i zgadzam się w całości z tekstem.

  • Ja Cię też uwielbiam, mój Słowniczku - i Was wszystkich, współtowarzyszy skazańców.
    Odezwać się poważniej będę mogła za kilka godzin, na razie proszę uwielbiać lub miażdżyć :)

  • Pamiętam taki incydent z Nieszuflady, kiedy coś powiedziałam nie tak pod pewnym wierszem i zostałam obrzucona imwektywami. Nie prypomina Pani sobie, Małgo?

  • Wersja, że wszystkie recenzje są zamówione lub opłacone - nie jest wg mnie prawdziwa. Pisałem o twórczości prozatorskiej Tadeusza Zubińskiego nie mając żadnej pewności, że tekst się ukaże. Autor nie dał mi ani złotówki. Tekst recenzji ukazał się w "Twórczości". Druga recenzja z innych książek tego autora, wcale nie pochlebna, będzie w najnowszym numerze "Frazy". Takie generalizujące diagnozy są więc pewną mitologią Liternetu. Oto my jesteśmy ostatni sprawiedliwi na tym skorumpowanym świecie!

  • sic!!!



    a poza tym, czytając, tak się uśmiałem, że poplułem monitor ... kawą... i ... jednak tu przemilczę pozostałe elementy menu. To zbyt osobiste.
    Podobne skutki wywołuje we mnie wielokrotne oglądanie archiwalnych skeczy kabaretu "Dudek" i innych z tego "piętra" i "poziomu"...
    Tak kabaretów, jak i literatury...

    A mamusia mi mówiła: "Synku, nie czytasz byle czego, więc nie pij i nie jedz przy czytaniu, choć lubisz, bo potem...będzie... nieładnie "...

    Mamusia mówiła, a ja niereformowalny;-) Ale nic to, Śmiem twierdzić, że mi Pani wybaczyła... Na ewentualną troskę o Monitor odpowiem, że... przyzwyczajony;-) Natomiast Wygląd książek... przemilczę ;-)Lubię dokarmiać Przyjaciół;-)

    i dziękuję za powyższy tekst, bo mogę usnąć/umrzeć spokojnie...

    P.S.
    Miałem w zgodzie z przesłaniem "poświęcić czas" i napisać "rzeczowy" komentarz, ale... rozbroiła mnie Pani... Sama Pani sobie winna;-)

  • aż do kości pani Małgorzato brawo

    • /// ///
    • 21 listopada 2012, 12:57:35

    Doceniam myśl impresywną i łatwość posługiwanie się piórem. Nadziei nie widzę, przepraszam :)

    • /// ///
    • 21 listopada 2012, 13:06:30

    No dobrze - widzę. Ale to jest proces rozłożony w czasie, a nie przemiana Szawła u wrót Damaszku. Mówię tu głównie o autorach.

  • Pani Saro,
    Mniej cukru - dziękuję bardzo, miało rozbawić i zaciekawić. Na zmianę zdania, ślepą wiarę w moc uzdrowicielskiego słowa nie liczę, tytuł nie tylko kokietuje :) - ale na refleksję, że może? jednak? kiedyś?

    Słowniku, masz moją wzjemność :) - też podziwiam i jestem wdzięczna, że jeszcze chce Ci się "bywać" w miejscach niekoniecznie wdzięcznych. Pozwól na małą poprawkę "to www medium do publikowania czegokolwiek - jest warte, jest warte więcej niż my wszyscu tu razem bywajęcy, i że to ma przyszłość większą niż nasza mizerna miara !" - no nie całkiem myślę tu o przyszłości, jeśli, to bliskiej, jutrzejszej. Chodzi mi głównie o naszą teraźniejszość, która wydaje mi się bardzo cenna i warta zachodu.

    Ludwiku, masz w pełni rację, tekst nie jest spójny. Jest to w pełni zaplanowane, bo nie miałam ambicji tworzenia literatury pięknej, a poćwiczyłam się w publicystyce. Treść więc siłą rzeczy musiała zdominować formę. Cyrkowe sztuczki na wstępie mają zwabić przechodniów, ale jak długo można robić sobie jaja z pogrzebu?
    Więc złamałam konwencję i przymarudziłam jednak nieco poważniej.

    Pani Wando, nigdy nie rzuciłam inwektywą w komentatora, nigdy, jeżeli napisał, że mu się nie podoba, nawet bez uzasadnienia.
    Mogłam jedynie odpłacić pięknym za nadobne, jeżeli zamiast komentarza merytorycznego pozwalali sobie na nieprzyjemne osobiste uwagi.
    A tutaj już proszę pogrzebać w pamięci - albo zapomnieć. Najważniejsze, żeby z błędów swoich jak i cudzych wyciągnąć w ogóle jakieś wnioski.

    Panie Arkadiuszu, kabaret Dudek jest niesmiertelny, ten mó nie śmie o tym marzyc, pochlebia mi Pan. Wybuchowe reakcje cieszą mnie najbardziej, dzięki!

    Dziękuję również wszystkim autorom łaskawego NWK, tekst był pisany na gorąco i prawie po ciemku, zapewne można by go jeszcze doszlifować, ale to - jak inne takie teksty - efemeryda :)

    Zdzichu, akurat ta część wypowiedzi, którą kwestionujesz, to autentyk. Wyjątki oczywiście są a ja oczywiście przesadzam, generalizując - każda próba przejechania się "po całości" to przesada. Wierzę, że piszesz niezależne, nieopłacone recenzje. Rozejrzyjmy się jednak raczej po liternetowym podwórku.







  • Staszku, bardzo się cieszę. Człowiek się namacha tym ostrzem, niech chociaż dreszcz jakiś z tego będzie :)

  • Panie Grzegorzu - dzięki.

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 15:36:06

    Wypowiadałam się (w podobnym, choć bardziej lakonicznym tonie) ostatnio na FB. Reakcji zero poza łagodnym wykpieniem. Ludziom się zwyczajnie nie chce. Nie chcę się pisać, czytać, komentować.
    Ja chcę rozmawiać. Nawet mimo hejterstwa i chamstwa w tle.
    Tylko czasem dochodzę do wniosku, że nie ma z kim i nie ma o czym.

    Takie wypowiedzi dają nadzieję, dodają energii. Tylko czy jeszcze jest o co walczyć? Nie pod każdym tekstem warto rozmawiać. Nie z każdym autorem.
    Jak nakłonić ludzi do twórczej dyskusji? Jak? Mówienie w pustkę jest raczej kontrowersyjne w kategorii przyjemnych/zasadnych działań.

  • Olu, poruszyłaś szczegół. Dość ważny ale szczegół. Otóż miejsc do dyskusji jest wiele - na forum, pod kontrowersyjnymi tekstami.
    Masz rację, pod niektórymi tekstami nie warto.
    Inne znowu są tak skonstruowane, że nie zagadują do czytelnika, nie przyciągaja go. Prowadzą wewnętrzny dialog i prezentują na zewnątrz twarz chłodną i nieodgadnioną. A jest w końcu zadaniem wiersza przyciągnąć czytelnika, a nie tegoż zadaniem wyszukiwanie perłopławów ukrytych w mule. Trudno się dziwić, że czytelnik je omija i nawet, jeśli przeczyta, to sam nie ma im nic do powiedzenia.

    A zresztą większość autorów najchętniej dyskutuje pod swoimi tekstami lub włącza się po czyjejś stronie w ewidentnej kłótni. Gdyby autorom chciało się tyle gadać pod "obcymi" wierszami ile pod swoimi, mielibyśmy tutaj żywą "platformę dyskusyjną autorów z czytelnikami" - i nie byłoby na co narzekać :)

  • Jak skłonić? No nie wiem, przyznaję. Może przykładem? (robię co mogę, włączam się w wiele dyskusji i komentuję najróźniejsze wiersze, na ile mi wystarcza wolnego czasu, z tym bywa okresami trudno).

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 16:00:53

    To mało. Za mało. Ja też dyskutuję. Komentuję w bardzo różny sposób. Podchodzę do tekstów z różnych stron. Ale to za mało.
    Problemem portalu/piszących/komentujących jest brak INTERAKCJI.

    Słusznie zauważyłaś istotę wierszy, które niczego nie wywołują. Nie czekają na odpowiedź odbiorcy.
    A co z komentarzami, na które nie da się odpowiedzieć (poważnie)? Co z wierszami, które jednak chciałyby pogadać, ale nie ma z kim?
    Co z komentarzami, które mówią, są żywe i odważne. Czasem lakoniczne, bo chciałyby dopowiedzieć więcej później. Ale odzewu nie ma. Odzewem jest ''przeżyję'', ''dziękuję''.
    To smutne.

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 16:16:01

    I smutne jest jeszcze, że takie zrywy przypominają trochę narodowościowe powstania za czasów zaborów.

    Grupa zapaleńców mówi, nawet coś tam robi, a później większość albo się zniechęca, albo zostaje stłamszona i długo, słono płaci za chęci/próby zmiany.

    Hiperbola? No, może trochę. Ale pomyślmy o tym jeszcze raz. :)

    • a. z.
    • 21 listopada 2012, 16:29:31

    bycie przykladem jest chyba najtrafniejszym rozwiazaniem, choc ten rodzaj dzialania potrzebuje czasu, to z racji wlasnie dlugiego stanu rownowazenia sie danej postawy ma ta postawa szanse stac sie autortytetem, a o to chyba tez chodzi w bywaniu opiniotworca/ krytykiem, czyz nie? osoba, ktora wskutek swojej postawy niekoniecznie lagdnej czy slodzacej, takze nie napastliwej i zlosliwie punktujacej wszelkiego rodzaju potkniecia, a jeszcze pozamerytoryczne sprawy, to juz calkiem nie ta droga, wiec postawa z lekka doza dyplomacji i duza dawka wiedzy tematycznej - jednym slowem pasjonata - to wzbudza respekt.

    sledze od jakiegos czasu Malgorzato twoje zaangazowanie pod wierszami i nie tylko, musze przyznac, ze podoba mi sie twoja postawa, twoj zapal i chec rozpisywania argumentow, a to wszystko wlasnie kosztuje - czas, ktorego brakuje kazdemu. fajnie, ze komus sie chce:)

    tekt bardzo przyjemnie sie czyta. moglby stac sie przyczynkiem do cyklicznego moze programu rozmow nad literatura?

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 16:33:53

    Cykliczne rozmowy. To jest to!

    Może wybierzmy (ochotnika, żeby nie było, że z przymusu) jednego autora w miesiącu, o którym będziemy gadać. Tak naprawdę dogłębnie gadać. On się dowie czegoś ciekawego o sobie/swoim pisaniu, a dyskutanci poćwiczą kreatywne działania?

    Samo komentowanie ma jeszcze ten problem, że jest boleśnie efemeryczne. Teksty znikają albo są ''przykrywane'' falą nowych. Potem się zapomina. Nie ma konkretu.

  • Jest w tym sporo prawdy. Wczoraj rozmawiałam (nie osobiście, ale w przestrzeni sieciowej) ze znanym i liczącym się krytykiem. Chciałam, naprawdę chciałam, żeby za powieść wziął się ktoś biegły w temacie krytyki literackiej, w tym naukowym znaczeniu tego pojęcia. Otrzymałam odpowiedź, że bardzo chętnie tyle, że nie ma gdzie opublikować swoich uwag, bo wszyscy medialni pracodawcy rezygnują z jego usług. Ci, którzy pozostali mają za mało miejsca na recenzje, ledwie starcza na te "obowiązkowe". Cóż, nie mogłam poprosić wydawnictwa, by przesłało egzemplarz do krytyka tylko po to, żebym sama z prywatnej wiadomości dowiedziała się czegoś nowego na temat swojej twórczości. Stanęło na tym, że gdy kiedyś moja powieść trafi w ręce wspomnianego krytyka, wówczas prześle mi opinię poprzez wiadomość na fb. Chore!

    • a. z.
    • 21 listopada 2012, 16:37:22

    to mi sie wydaje swietnym pomyslem Olu:) tylko znowu - komu sie zechce poswiecic wiecej czasu, tzn. wiecej niz to minimum, ktore sie wpisuje w krotkich lubie/ nie lubie pod wierszami? moze faktycznie taki cykl uruchomilby checi, te gdzies pochowane, jakie i u siebie stwierdzam, ktore za uszy trzeba by powyciagac?

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 16:44:38

    Zatem wyciągajmy.
    Mam też kilka innych pomysłów na rozruch. :) Nawet jeśli upadną, spróbować warto.

    Basiu - no właśnie. W przestrzeni publicznej nie ma miejsca na kreatywne recenzje. A może nie chcemy go dostrzec? Znany krytyk mógłby napisać tekst i przesłać go do jakiejkolwiek gazetki czy zina netowego, gdzie przyjmuje się tekst nie tylko ze stałych rubryk, ale przede wszystkim nadesłane. Wystarczy się odrobinkę wysilić.

  • pomysł dobry, nowatorski jak na portal literacki - ryzykowny również. Jestem za :)

  • Tyle, że na tym wtedy nie zarobi, bo ziny w większości przypadków nie opłacają autorów. Nie dziwię się krytykom, to jest ich zawód. Fajnie byłoby pracować, żyć dla idei, ale nawet podtarcie tyłka dzisiaj kosztuje. Ja to doskonale rozumiem, bo też wykonuję pracę, która jest zarazem pasją. A jednak nie robię niczego za darmo, bo odbiorców łatwo do tego przyzwyczaić a wtedy pojęcie zawodu upada.

  • Rzeczywiście, pomysł dobry.

  • Olu, mnie się wydaje, że "wiersze, które chciałyby pogadać ale nie mają z kim", nie bardzo rozumieją, gdzie się znalazły :)

    Przede wszystkim liternet pełni funkcję wystawy.
    Autor wystawia się na krytykę i/lub wiersze wystawia na widok.
    To jest autorska oferta. Jeżeli zależy mu, aby ludzie "kupowali" wiersze, musi wystawić je w atrakcyjny sposób.

    Dopóki tego nie zrozumie, będzie boleśnie rozczarowany. To tak jakby malarz zawiesił na zbiorczej wystawie wśród wielu innych obrazów swój, nierzucający się w oczy, w szarościach, namalowany poprawnie ale "szału nie ma", ot jeszcze jeden z miliona (a propos, sorry za dygresję, ale widziałam kiedyś w tv kilometrowe hale muzealne, w których na wieki przechowuje się zrolowane i zawieszone pod sufitem obrazy średnio znanych malarzy - obłęd! To naprawdę są miliony obrazów, które prawdopodobnie nigdy nie zawisną na ścianie) - i dziwiłby się, ten autor szarego, przeciętnego i mało mówiącego obrazu, że ludzie patrzą gdzie indziej.

    Otwarcie jest ważne, większość tych mijanych w przejściu wierszy to lekceważy. Pisałam o tym wiele razy: wiersz ma swoje kilka sekund, aby przyciągnąć wzrok, jak każdy towar.
    Ważna jest przemyślana peunta, doskonały zapis, niepowtarzalność głosu. Nie da się napisać 30 świetnych wierszy miesięcznie, siłą rzeczy wyjdą powtórki lub anemiczne twory.
    Jeżeli wiersz jest naprawdę waźny dla autora, musi on go dobrze ubrać, wyposażyć, uzbroić, zanim wypuści go na ulicę.

    A więc autorzy wystawiają, czytelnicy kupują lub nie - jak znudzona publika na wernisażu, która już nie takie obrazy widziała.
    Czasami pod dobrym wierszem prawie się milczy. Są takie, przy których człowiek mówi do wewnątrz.
    Przed dziełami mistrzów można spotkać oglądających w nabożnym milczeniu. Na tumult pod obrazem może liczyć np. autor, który wystawi uciętą głowę konia.

    Ale - upraszczając - to sprzedawca musi znależć sposób zagadania do kupującego. Więc ten argument, Olu, to ja odrzucam całkowicie - żadna sila nie zmusi mnie do komentowania nieciekawego wiersza, no może poza współczuciem, ale to nie jest dobry punkt wyjściowy do rozmowy.

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 17:00:24

    Upieram się jednak, że wiele ciekawych wierszy się przemilcza.
    Czytelnicy mówią do wewnątrz? Może. Ale skąd mamy to wiedzieć?
    Jak X ma rozpoznać, czy jego wiersz jest przemilczany, bo nudny, czy nie lubią jego nazwiska, czy napisał coś tak świetnego, że komentujących głupio się odezwać? Nie dostrzeżemy tego. A odezwać się zawsze można. Choćby mówiąc: jestem.

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 17:02:57

    I jeszcze jedno: Liternet pełni funkcje wystawy.

    Tylko częściowo. Sądzę, że mimo wszystko ludzie chcą pogadać o swoich tekstach. Nawet jeśli otwierają stronkę tylko po to, by wrzucić wiersz i zamknąć, czuję się jednak lepiej, dostrzegając jakikolwiek odzew.

    I przykre jest to, że czasem odzew w ogóle nie dotyczy tekstu. Albo zupełnie nie istnieje.

    Wiem, że można to zmienić. Wiem, że warto to zmienić.

  • Witam
    Trudna sprawa. W 'świecie internetu' zawsze można powołać się na wolność słowa. Pani propozycja nie wiem jak byłaby słuszna, a uważam, że jest, naprawdopodobniej zostanie opacznie zrozumiana, ponieważ dotyczy struktur. Z drugiej strony jesteśmy ludźmi, bardzo, bardzo łatwo przyzwyczajamy się. Obiektywne łechtanie staje się subiektywną i najwłaściwszą prawdą. Działamy na siebie bez żadnych konsekwencji. Bo nie jest wcale tak, że wyłącznie 'autor gniota' odpowiada za swoje Ego. Otoczenie sprzyja tej hipokryzji. Żeby Pani plan wszedł w życie, myślę, że potrzebne są szczere chęci obu stron. O lenistwie nie wspomnę, sama przyznaję się do tego, bo czym można tłumaczyć zdawkowe 'podoba się'?
    Dyscyplina w tych czasach jest kontrowersyjna. Nikt nie chce i nie pozwoli na nią, jeśli może wpłynąć na własne funkcjonowanie w którejś ze społeczności internetowych. Ten niebezpośredni kontakt pozbawia nas hamulców. Kultura osobista przestaje być najważniejszą kwestią we wzajemnym porozumiewaniu się, strasznie szkoda. To boli, kiedy uświadamiam sobie, że nasi rodzice wkładali tyle trudu, abyśmy zaczeli szanować.
    Mamy ogromny problem.

  • Najbardziej zadziwiające jest to, że to co Pani opisuje jest tak oczywiste jak powietrze - nie rozumiem dlaczego grupa autorów tego nie rozumie. Nie można usprawiedliwiać tego np - krótkim stażem "bywania". Zawsze znajdzie się ktoś, kto to szybko zweryfikuje. W najlepszym wypadku, autor, któremu to się wyjaśnia, posłucha i nie zbluzga.

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 17:04:57

    Trzecia rzecz, tytułem końca:
    insynuujesz, że (będzie truizm, trudno): dobra literatura broni się sama.

    A jeśli nie ma przed kim? Jeśli nikt nie staje do walki? Płynąc z nurtem Twojej myśli, łatwo dojść do przekonania, że to jego wina. Nie przyciągnął zainteresowanych. Nawet jeśli tak jest (w co nie wierzę), to dlaczego nie powiedzieć mu po prostu: ''spadaj, jesteś nudny''. To już wiele by zmieniło.

  • Olu, Barbaro, Grzegorzu - jestem pod wrażeniem, jak konstruktywnie rozwija się dyskusja :)

    A., miło, że zauważyłaś. Nie jestem aniołem, odzywam się nie zawsze, choćbym mogła, a nieraz nie trzymam języka za zębami, chociaż może powinnam. Uzurpuję sobie prawo do odzywania się, kiedy mam ochotę. W akcjach planowanych nie bardzo się mieszczę, bo nieraz mam sporo czasu a nieraz wcale. Z energią też bywa cyklicznie. Zazwyczaj mam przypływ energii, gdy się wścieknę :)



    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 17:07:26

    No i jeszcze coś (bo muszę się ustosunkować do przedmówców):
    trudno nie zgodzić się z Grzegorzem i Natalią. Ale czy to znaczy, że mamy się poddawać? Czy to znaczy, że musimy się poddawać?
    Moim zdaniem: nie.

  • no ale kto tutaj powiedział o poddawaniu ?

  • Olu, "Sądzę, że mimo wszystko ludzie chcą pogadać o swoich tekstach" - tak, tu tkwi problem. Byłoby idealnie, gdyby chcieliby pogadać o wierszach innych autorów, o ile te ich oczywiście zainspirują do rozmowy :)

    Głucha cisza pod wierszem świadczy przewaźnie o obojętności na tekst.
    "Milczenie" to achy i ochy i ewentualnie "okienka". Tutaj już autor musi umieć spojrzeć prawdzie w oczy.
    "Spadaj, jesteś nudny" - no właśnie. To już jest z lekką nutą agresji, prawda? Wobec wiersza, który zachowuje się poprawnie, przypomina inne, siedzi grzecznie - tyle, że naprawdę nic nikomu nie mówi. Więc nikt też go tak naprawdę nie czyta.

    Natalio - "nie jest tak , że wyłącznie 'autor gniota' odpowiada za swoje Ego. Otoczenie sprzyja tej hipokryzji" - zgadzam się, jak najbardziej. O tym m.in. jest ten tekst.

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 17:31:17

    Teraz to już, przepraszam, uprawiasz sofistykę.
    Czepiasz się słów.

    Cisza świadczy o obojętności na tekst? Naprawdę? A może ma na to wpływ kilka czynników:
    - ilość przewijających się czytelników zanim tekst zniknie ze słupka
    - jakość i moc myśli owych czytelników
    - nazwisko (plus poprzednie poczynania) autora
    - zainteresowanie czytelników, ich chęć przeczytania (otwarte umysły)
    - tematyka i wydźwięk utworu
    - forma utworu (w tym jego długość i przejrzystość graficzna).

    Dodam wiersz. Zostanie niezauważony, bo:
    a)akurat nikt nie będzie aktywny, a później usunę/przykryję go masa innych tekstów
    b)nikt nie chce komentować moich wierszy
    c)nikt z aktualnie dostępnych nie wie, co powiedzieć
    *bo jest tak dobry
    *bo jest taj zły
    *bo wymyka się percepcji czytających
    *bo czytający nie potrafią zebrać myśli
    d)nikogo nie obchodzi mój tekst
    e)nic nie można powiedzieć, bo jest zbyt nijaki (a może wtedy można by powiedzieć, że jest mdły?)

  • Długość. W przypadku prozy długość ma znaczenie. Tu trzeba mieć wyrobione nazwisko, markę, żeby ktoś zechciał przeczytać coś, co ma powyżej dwóch stron.

  • Olu, spokojnie :) Ani niczego nie "insynuuję", jak błędnie zauważyłaś, ani nie "czepiam się słów". Rozumiem, że owo "spadaj, jesteś nudny" użyte było symbolicznie. Moja odpowiedż jest podobna: sądzę, że nie chce się (nie uważa się za sprawiedliwe) krytykować wiersza, który w zasadzie mieści się w normie a jego największa wada to ta, że mówi rzeczy nieciekawe lub skrzętnie cos ukrywa.

    Oczywiście, że można znaleźć wiele sytuacji, w których niezły wiersz mija niezauważony, jak np. nieobecność na portalu osób chętnie komentujących. Ale już np. argument z zejściem ze słupka nie bardzo trafny, bo w wypadku dużego ruchu jest też obecna duża ilośc osób, a te znowu skomentowałyby, gdyby wiersz ich zainteresował.

    Argumenty typu nazwisko niekoniecznie słuszne. Sama np. zaglądam z zaciekawieniem do wierszy nowych autorów, no bo nuż objawi się jakiś geniusz? :)

    Wiersz powinien być, (podobnie jak w prozie, o czym pisze Barbara) przyjazny czytelnikowi, niezbyt długi, jeśli ma łatwo wpaść w oko i pamięć.
    (Często łamię te zasadę, zupełnie świadomie. Po pierwsze, sama lubię teksty dłuższe, bardziej dramatyczne, niż można to zmieścić w tzw. typowym wierszu netowym (kilka - kilkanaście linijek, w żadnym razie nie więcej niż długość ekranu, z wyraxnymi efektami), po drugie, bo piszę nieraz kilka wierszy naraz i łączą mi się w cykle, no i bo rzadko mam ochote publikować i dyskutowac pod własnym tekstem. Więc jak już, to już. Kto lubi mnie czytać, jakoś zniesie nadwymiarowość a może nawet się ucieszy.)

    argumet c) czyli "nikt z aktualnie dostępnych nie wie, co powiedzieć" zakłada niekompetencję czytających, co niekoniecznie jest prawdą. Z mojego doświadczenia wynika, że przeważnie w takim wypadku niekompetentny okazał się autor.
    Wiele osób ma sporo mądrego do powiedzenia o odbiorze wiersza czy o jego wadach. Nawet osób, piszących słabo - są oni nieraz bardzo dobrymi, uważnymi czytelnikami.

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 18:25:23

    Piszesz ''zwykle'', ''wiele''. Generalizujesz.
    A ja patrzę (zdaje mi się: realnie) na przekrój userów.

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 19:04:09

    I żeby nie było, że jestem gołosłowna: jest pierwszy wątek na forum.

    Może jestem Syzyfem. Albo Prometeuszem.
    Może przywali mnie kamień albo sęp wydrze mi wątrobę. Przekonamy się.

  • No coż, nie da się pisać na takie tematy bez uproszczeń i uogólnień, inaczej utknie się w detalach. Moja "Śmierć krytyka" dotyka zaledwie części problemów, tej części, którą sama uważam za kluczową.

    Właśnie chciałam Ci zaproponować, Olu, przeniesienie tych inicjatyw na forum ale byłaś szybsza :) To dobrze, tam mogą się spotkać z konkretnym odzewem.

    • Ola ;)
    • 21 listopada 2012, 19:37:52

    Właśnie na konkretny odzew mam nadzieję. Realia wszystko zrewidują. Zobaczymy. :)

    • . .
    • 21 listopada 2012, 19:50:26

    Wow! Ależ ferment intelektualny. Świetnie :D

  • Zgadzam się z tezą, ale jestem leniwy i bardzo, bardzo zmęczony.
    Dziękuję, Małgosiu; dobra robota!

  • Alx :)
    spodziewałam się bardziej ostrego protestu :)

    Jarek, dziękuję. Rozumiem, bardzo rozumiem (sama jadę nieraz na rezerwach)

  • Z Twojego tekstu Małgo wynika, że wina leży wyłącznie po stronie autora, a komentujący są cacy. Ale jeśli niedawno pojawił się pewien komentujący i postawił pod każdym tekstem jedno słowo GNIOT, to jest w porządku? (Oberwał również lubiany przez Ciebie Jarek Jabrzemski. Ja GNIOTA nie dostałem, więc nie przemawia przeze mnie prywata). Bez śladu uzasadnienia. "A autorzy cicho siedzieć i pracować, nie kąsać krytyka (to on jest od kąsania) a wgryźć się w język, lub chociaż w długopis!". Czyli jak autor będzie siedział cicho to portal zakwitnie?
    Widziałem też komentarze chamskie, wulgarne, bez cienia merytoryki. Więc zapewne wina leży po obu stronach, bo jak zwykle wszystko zależy od ludzi.
    Nie rozumiem, czemu za całe zło chcesz obarczyć winą tylko autorów? Proszę, stosowny cytat:
    "Nie hejter jest największym problemem portali ale nienawidzący krytyków autor." Zapewne, ale nie mniejszym problemem jest też nienawidzący autorów krytyk.

  • Nie mówiąc o tym, że na takim portalu role nie są rozdane raz na zawsze. Zależnie od sytuacji autor staje się krytykiem, by za chwilę role się znów odmieniły. Dziejowa sprawiedliwość, cudowna odmiana losu. Wymarzona sytuacja do zemsty, odwetu itp. Czyli piaskownica w pełni. W sumie - zniechęcające to wszystko do uczestnictwa. A teraz są jakieś pomysły wybrania samorządu, Rady Czterech, a może po prostu Redakcji z Naczelnym, sekretarzem itp. Może powstaną partie i parlament? Nie mamy wszak Konstytucji, Regulaminu, Kodeksu Karnego i Policji?

  • Dziękuje Zdzisławie za ten głos w imieniu autorów,moim własnym!
    Wiem,że Ciebie to o czym piszesz bezpośrednio nie dotknęło i cieszę się z tego powodu.Masz świetne teksty,jesteś tu autorytetem ale też obawiają się Ci nawięksi krytycy riposty z Twojej strony.Wiedzą,że potrafisz kulturalnie i merytorycznie się przeciwstawić...
    Ja mam od samego początku grono "wiernych krytyków",którzy negują wszystkie moje teksty i te dobre i te słabsze-jak leci-chybiny tekst!
    Gniot,grafomania,infantylizm,kalka,wtórny anaalfabetyzm,trąci myszką...to stale powtarzajace się określenia dla mojej twórczości.Zniosłabym to wszystko gdyby nie okraszone to wszystko było wulgaryzmami,uszczyoliwością,wyśmiewaniem,zwykłą nienawiścią...
    Dlatego bardzo Ci dziekuję za ten głos!!!

  • Zdzichu, z tym samorządem, radą czterech etc. to pomyliłeś wątki, ten właściwy jest założony na forum i ja raczej nie mam z nim wiele wspólnego.

    Podobnia P. Ewa ze swoimi żalami.

    No ale skoro już tutaj: jeśli twierdzi Pani, że komenty "wiernych krytyków" są podszyte nienawiścią, to albo nie zrozumiała Pani mojego tekstu, albo faktycznie ktoś się na Panią uwziął (proszę w takim razie o zgłosznie sprawy na forum z odpowiednimi cytatami - dowodami na wularyzmy i nienawiść.) Bo ja nic takiego nie zauważyłam, jedyne wulagryzmy, które mi wpadły w oko w ciągu ostatnich tygodni były te p. Artomiuka, ale on przecież obchodzi się z Pani tekstami uprzejmie?
    Zauważyłam natomiast, że kilka osób (m.in. ja) prosiło Panią o odróżnianie negatywnych słów o wierszu od ataku na Pani osobę, co zdaje się jakoś się nie udaje?
    Ale oczywiście może coś mi umknęło, rzadko zaglądam pod Pani wiersze.


    Zdzichu,
    sorry ale na to:
    "autor staje się krytykiem, by za chwilę role się znów odmieniły. Dziejowa sprawiedliwość, cudowna odmiana losu. Wymarzona sytuacja do zemsty, odwetu itp. Czyli piaskownica w pełni. W sumie - zniechęcające to wszystko do uczestnictwa." - na to, to ja już nic Ci nie poradzę. Może oprócz jednego: lepiej nie rób takich założeń z góry.

    Ja np. nie mam z tym specjalnie problemu. Często piszę negatywnie o wierszach różnych autorów, jeżeli muszą oddać komentarz odwetowy, to raczej śmiać mi się chce. "Niższe okienka" nie przyprawiają mnie o ból głowy, a nawet zastanawiam się, czy taki (niby złośliwy) komentator przypadkiem nie ma racji. Zapewniam Cię jednak, że odwetówka zdarza się niezmiernie rzadko, na setki komentów krytycznych może 3 autorów się na mnie "odegrało". Nie rozdmuchiwałabym więc zjawiska.

  • Zdzichu, jeszcze to, bo nie zauważyłam górnego komentu:

    "Oberwał również lubiany przez Ciebie Jarek Jabrzemski" - no i ? Czy każdemu czytelnikowi musi podobać się to, co ja lubię czytać?

    A tutaj - naprawdę nie rozumiesz? "Nie rozumiem, czemu za całe zło chcesz obarczyć winą tylko autorów?" ???
    Przecież wyprowadziłam wywód jak dla dzieci, rezygnując nawet z lekko abstrakcyjnego stylu (jak nazwał go Marek):

    Mamy przeważnie ciąg: autor wkleja - nie kasuje opcji komentów i opinii, chce się więc (niby) dowiedzieć, co inni myslą o przeczytanym tekście - inni piszą - autor akceptuje pozytywy i słodzi komentatorom a często się im odwdzięcza - niejeden autor odrzuca komenty negatywne, rzadko zastanawiając się i dyskutując z ich treścią, są mu one najwyraxniej niepotrzebne - wielu autorów się obraża - w skrajnych ale nierzadkich wypadkach autor bluzga na krytyka.

    Osób, (chyba psychicznie chorych?) które nienawidzą prawie wszystkich autorów !!! (szkoda, że nie ma bolda) jest niewiele, jest trochę natomiast takich, które "nienawidzą" grafomanii i wierszy nieudolnie napisanych, choć mogłyby być lepsze przy odrobinie pracy.

    Rozróby zaczynają się prawie bez wyjątku od autorów, od ich niedojrzałej reakcji. To zaobserwowałam, temu dałam wyraz.

    Reakcja prawidłowa autora, którego naprawdę interesują szczere uwagi a nie tylko chwalby, powinna być odwrotna: nieufność wobec stałego lizania ("bo Ty to zawsze tak pięknie" - nie ma "zawsze", nawet geniusz nie pisze zawsze na wyrównanym poziomie) i wdzięczność wobec osób, które mają konkretne, negatywne uwagi. One świadczą przynajmniej o tym, że komus się w ogóle chciało zagłębić w ten tekst. Poddając go pod krytykę trzeba się liczyć nawet z jej skrajną formą: "gniot!". Mówi się na to: "dziękuję, może innym razem" ale mądrzy zastanawiają się nad każdym wymierzonym im "gniotem", bo nawet dobrzy poeci je czasem popełniają.

  • A propos:
    P. Pawle - ależ nie oponuję, sama nawet coś podobnego napisałam. Natomiast dopracowywać tekstu nie mam zamiaru, to nie ma sensu. Pracować to można nad wierszami lub powieścią, to tutaj jest raczej komentem do rzeczywistości bez pretensji do wiecznosci.

  • Są też autorzy, którzy nie lubią złośliwych, nie mających nic wspólnego z tekstem, ani z krytyką literacką wynurzeń nawiedzonych komentatorów, traktujących komentarz jako okazję do przedstawienia i reklamowania swojej mędrkowatości.
    Co innego, jeśli komentarz jest merytoryczny.

  • Poza tym krytyka literacka to też twórczość podlegająca jak najbardziej ocenie i komentujący powinien się liczyć z tym, że otrzyma GNIOTA. Chyba na poziomie krytyki też nam powinno zależeć?

  • Oczywiście. Są też autorzy, którzy lubią tylko NWK ;-)

    A przede wszystkim są nadwrażliwcy, którzy wszędzie dopatrują się złośliwości, tych jest na liternecie chyba najwięcej. Jest to również jeden z wykwitów ego, bo traktowanie komentatora jako złośliwca i doszukiwanie się w komentach dowodów na to, zakłada, że komentator ów nie cierpi nas osobiście, przy czym przecież prawie nikt tutaj nie zna się z reala, a sądzę, że ci, co się znają, to się lubią. No i patrz, co się dzieje, jeżeli przyjmiemy, iz komentator X, komentator Y oraz Z nie cierpią nas osobiscie, chociaz nas nie znają. Będziesz miał wypisz wymaluj przypadek p. Kwiecień.

  • Proszę, nie powtarzaj się. O tym, o "gniocie" jako chybionej broni, pisze się na liternecie średnio raz na 2 miesiące a ja napisałam to wyraźnie tutaj w tekście: "Lepiej poświęcić godzinę, pisząc dwa sensowne, merytoryczne i bezkompromisowe komentarze"

  • Chodzi mi tylko o to, żeby poziom zarówno twórczości, jak i komentarzy na portalu, był na tyle znośny, żeby chciało się tu czasem publikować.

  • Witam -:)
    Pani Małgorzato, o jakim krytyku traktuje Pani tekst?
    Czy pisze Pani o osobie zajmującej się oceną dzieł artystycznych i literackich? Czy też ma na uwadze jakąkolwiek osobę wypowiadającą się o upublicznionych w witrynie literackiej tekstach, krytykującą teksty?

  • Prawdziwy krytyk nie poi się cnotą ;-)

    Zajmuję się, P. Elm, nie tyle krytykiem (tytuł to pospolity trick, mający zwabić Pana/Panią i nie tylko), co punktem krytycznym zaistniałym w masie zjawisk komentatorskich w świetle upadku cnoty niezależnego, zarówno od skaz charakteriologicznych, jak i od elementu opłacalnosci, ducha krytyki.
    Przy czym nie piję tylko do konkretnych postaci, a powiedzmy trącam się z samym duchem; opisywane bowiem tutaj zjawisko jest na tyle popularne, że dotyczy dziedzin zarówno w świecie drukowanym, jak i wyświetlanym na domowym monitorze.

    Czy moja odpowiedź jest wystarczająco jasna i satysfakcjonująca P-na/P-nią? :)

  • Czy do tekstu literackiego trzeba zwabiać, stosować tricki?

    Z tego, co zrozumiałam nie zajmuje się Pani krytykiem, a duchem krytyki.
    Dobrze.
    Ja jednak powtórzę swoje pytanie: czy napisała Pani tekst o duchu krytyk popełnianych przez
    osoby zajmujące się oceną dzieł artystycznych i literackich? Czy też ma na uwadze ducha krytyk
    jakichkolwiek osób wypowiadających się o tekstach zamieszczanych w witrynie literackiej?

    Jak Pani ustaliła punkt krytyczny zaistniały w masie zjawisk komentatorskich?
    Co uznaje Pani za zjawisko komentatorskie?

    Nie bardzo jestem zainteresowana czy Pani pije.
    Natomiast Pani trącanie się z samym duchem wzbudziło moją ciekawość, chociaż wolałabym porozmawiać
    o popełnionym przez Panią tekście.
    Co Pani napisała i opublikowała? Do czego mam zaliczyć ten tekst?
    Czy to felieton, czy artykuł dziennikarski, część eseju?
    Początek, wprowadzenie odbiega od części środkowej, a całość kończy się czymś w rodzaju apelowania.
    Tekst najbliższy jest czemuś w rodzaju podjęcia wątku na Forum, a jest wystawiony w miejscu prezentacji tekstów literackich.

  • Ohoho, czyżby wymarzony czytelnik? Tyle pytań! Szkoda tylko, że trzeba powtarzać odpowiedzi.
    Po kolei więc:
    - Tak.
    - Tak.
    - O duchu krytyki, pokutującym tu i tam.
    Rodzaj krytykowanych utworów i miejsce nie ma dla mojego tekstu większego znaczenia. Granice są dzisiaj bardzo płynne. Świetni autorzy wklejają czasem utwory na portalach literackich (jak Dehnel na Nieszufladzie), niektórzy, jak np. świetny poeta Przemek Łośko tylko w necie, wielu krytyków tzw. zawodowych wypowiada się też w necie. Nie wiem, do czego słuzy Pani to rozgraniczenie, mój tekst nie zajmuje się tym sztucznym dzisiaj już podziałem.

    - Wyraźnie napisałam, proszę jeszcze raz poczytać. "Punkt krytyczny krytyki" znalazłam (abstrahując od obyczjów w prasie, tak netowej jak papierowej, zamawiającej głównie "krytykę" promocyjną ) na styku autor - krytyk, przy czym dużą częścią winy obarczam autora, który przy publikacjach w necie uzyskał dodatkowo prawo głosu poza utworem literackim i często nadużywa tego prawa bluzgając na krytyka.
    - "Co uznaje Pani za zjawisko komentatorskie?" - tracę cierpliwość. Proszę oryginalniej formułować pytania.

    - Pije Pani do mnie? Bo ja użyłam zaledwie zwyczajowego zwrotu. Proszę bez wtrętów osobistych.

    - Żartobliwy artykuł interwencyjny, nie zamierzający trzymac się żadnych reguł. Pozwoli Pani na pytanie odwrotne: czy pisze Pani właśnie wypracowanie z polskiego?

    - Tutaj ma Pani rację. Zrobiłam to w pełni świadomie.


  • Czytam wnikliwie.
    Utrata cierpliwości - z jakiego powodu? To żaden argument.
    --
    W żadnym wypadku, nie mam żadnego powodu "picia" do Pani. Sporne zdanie powinno mieć pełny zapis, by nikogo nie myliło, że chodzi mi tylko "picie" w znaczeniu podniesionym przez Panią. Przepraszam.
    Poprawnie ma brzmieć:
    "Nie bardzo jestem zainteresowana czy Pani pije do konkretnych osób."
    --
    Odnosząc się do komentowania utworów - różnice między słowem o utworze opublikowanym na papierze, a słowem do utworu upublicznionego w witrynie literackiej - są znaczne.
    Nie tylko w tym myli się Pani, widzi problemy powierzchownie.

    Przy publikacjach papierowych zamieszczanie krytyki, pisanie oceny, wyrażenie własnego zdania o tekście literackim - dokonuje się w innej atmosferze, w innej otoczce, nie ma tam miejsca na przypadkowego czytelnika, a w nocie o utworze nie ma miejsca na arogancję, nonszalancję, czy na zamknięciu oceny w jednym zdaniu, lub na pisanie zdań nie dotyczących ocenianego tekstu.
    Osoba decydująca się na dokonanie oceny pojedynczego tekstu, czy wielu tekstów w tomiku - skupia się na tej pracy bez wtrętów innych osób odnoszących się do tego samego utworu.
    A to ma miejsce w czasie pisania komentarzy do utworów upublicznianych w witrynach literackich.

    Praca z ocenianym tekstem przy publikacji papierowej wygląda zatem inaczej.
    Podejście krytyka do autora jest inne, i autora do krytyka także jest inne. Przy publikacjach papierowych najczęściej autorzy sami ubiegają się o słowo o utworze. W witrynach literackich nie zawsze, autorzy bywają zmęczeni opiniami odbiorców, pogawędkami odbiorców, językiem komentarzy, czasem blokują funkcję dodawania komentarzy, to wiele mówi nie tylko o nieodporności autorów na krytykę, także o sposobie krytykowania.

    W przypadku publikacji papierowych autor ma pewność, że nawet nieprzychylna ocena jego utworu będzie napisana wyważonym językiem.

    I właśnie tego nie udaje się zrealizować w witrynach literackich.

    Komentarz nie jest traktowany jak recenzja, może nią być, nie musi. Jedno zdanie, jedno słowo napisane pod utworem zamieszczonym w witrynie literackiej - też jest komentarzem.
    Możliwość komentowania upublicznionych tekstów mylona jest z dowolnością pisania różności, bardzo różnym językiem. Dialogi prowadzone poprzez komentarz nie zawsze odnoszą się do zamieszczonego tekstu. W wielu witrynach literackich, w tym w Liternecie, dialogi o tekstach są chaotyczne.
    Sądzę, że wynika to z braku umiejętności prowadzenia rozmowy.
    Ze sztuką prowadzenia rozmowy jest obecnie tak, jak z zanikaniem sztuki pisania listów.
    --
    Pani język nie sprzyja prowadzeniu rozmowy, zraża.

  • Pani Elm, thx za szczegółową rozprawkę o wyższości "pracy z ocenianym tekstem przy publikacji papierowej" nad "pracą z ocenianym tekstem nie do publikacji papierowej"; gdybym kiedykolwiek zainteresowała się tym tematem, to będę miała jak znalazł :)

    Język zraża? A dlaczego? A jeśli tak, to co Pani tutaj właściwie robi, od dłuzszego czasu? :)

  • " ...gdybym kiedykolwiek zainteresowała się tym tematem, to będę miała jak znalazł :)" ?

    Czytam. Piszę. Robić dokładnie to samo, co Pani. :)

  • * Robię dokładnie to samo, co Pani.
    :)

  • 1. Naprawdę muszę tłumaczyć tak prostą wypowiedź? "gdybym się kiedyś zainteresowała" - bo teraz nie interesuje mnie ujęcie tematu z proponowanej przez Panią strony.
    2. Naprawdę?
    Nie zauważyłam. (Ale oczywiście nie jestem w stanie wniknąć w to, co Pani chciała powiedzieć i jakie przyświecają Pani intencje.)

  • "Wyciągnijcie pazury" - taki powinien być tytuł! :)))

  • Z jakiego powodu?


Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się