Podpalaczka

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 01 czerwca 2012, 16:54:12

 

Na pamięć schwajcarskiej turystki, zagubionej w Görlitz.

 

 *

 Messer, Gabel, Schere, Licht sind für kleine Kinder nicht.

Mówili, nie słuchałam ich. 

 

Cięłam papier, paliłam ogniska, wystawiałam twarz

słońcu. Ogień przyciągał, silniejszy niż ja.

Aż podpaliłam Breslau, teraz Wrocław.

Nie martw się, dziecko, to zły

zrzuca fosfor na nasze domy,

to zły pchnął gardła do noży,

to zły, nie ty.

 

Kot spłonął razem z szafą. Nie płakałam, bo

 

nad Odrą,  w betonowych drenach, ze szczurami,

wąchaliśmy, jak smaży się miasto. Blask.

Mimo zamkniętych powiek.

Osobno: schron, bieg tego żołnierza,

jego ramię, osobno, ogień.

 

Daj, niech cię uścisnę.

Co ci tu dziecko jeszcze? Powiem tak:

TO – melanoma, czarna śmierć - niezaraźliwe, ale

nie ma na to lekarstwa, nie ma na nią nic, nic,

jak i na moją pamięć.

Umrę, da Bóg, że w Breslau.

Niech szczęście zostanie z wami,

radość z miejsc, niech nie palą się wam

pod nogami.

 

 

 

* Nóż, widelec, nożyce, światło nie są dla małych dzieci.

Komentarze (8)

  • W jakąkolwiek stronę nie spojrzeć - Armageddon...

  • No właśnie. Różne kąty widzenia. Dziękuję

  • :))

  • dobrze było zajrzeć. wreszcie coś zajaśniało na stronie.
    :)

  • o tak, widnieje :)

  • Dziękuję bardzo za reakcję tutaj i w okienkach :-)

  • ciekawie - ale życzenie raczej mgliste - by umierać w Breslu zamiast we Wrocławiu

  • Cóż, dzieciństwo nie zmienia się razem z historią.
    Znalazłam w Goerlitz na środku ruchliwego ronda splątaną staruszkę - turystkę, kręciła się w kółko z rozpaczy i ztrachu, ze zgubiła autokar wycieczkowy, mający ją po raz ostatni, na krótko przed śmiercią, zawieżć do miasta z którego została jako dziecko wypędzona. Dogoniłyśmy autokar. Rozstałyśmy się auf dem Weg nach Breslau. Mam nadzieję, że go zobaczyła.
    I tyle.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się