Paszołwony

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Proza, Dodano: 07 września 2011, 14:12:10
Rzeka tu kręci, przekracza granice, wiesza na drzewach odpad;
chodzimy wzdłuż – wahadła – ja,  Romka, żebraczka i pies
(czyjś, aż się zmęczył, poszedł w stronę miasta.)

Patrzę na zmięte, zbędne. na odciski stóp. gdzieś tutaj jesteś –
(czego szuka tamta?)
brzeg, który się otwiera, nurt szybszy ode mnie.
Warknęłam, spadaj, gwiazda, idź!

Ukryty (przed kim?) w kępie olch, w raybanach,
właśnie cisnął coś w wodę, zalśniło nim wpadło;  
paszołwon! zawołał,
precz!

(dam ci wszystko ale ten dom to ta jedna
rzecz, którą masz na tę noc
*)


Tutaj kończy się spacer. dalej tylko hale,
podziemne, po niemcach, i strach, i coraz niżej patrzę
lecz nie widać wejść.

Spod przęseł pełznie mrok i już na moście dopada
mnie ta Romka; mówię jej, żeby poszła, ale wyciąga pięść,
triumfująco rozchyla, pokazuje świetlika:
prezent, frau, geschenk!
i coś się zamyka.
we mnie
albo dzień.




* Albert King „As The Years Go Passing By"

http://www.youtube.com/watch?v=kQrTdPTQPxw

 

Komentarze (32)

  • Wiersz udaje prozę, czy proza udaje wiersz? Ani jedno, ani drugie nie ma w sobie żaru. Ledwie wątły ogienek pełga po powierzchni słów.

  • Pan Artur żartuje, prawda? Świetny tekst, rozpoznawalny styl, rytmika także bez zarzutu. Szczerze mówiąc, trochę nie gra mi tylko tytuł.

  • Świetny, Pan Woś sieje ferment dla draki, taka jest rola.
    Pani Małgorzato, gratuluję talentu:)

  • Arturze, ani jedno ani drugie. celowe pomieszanie gatunków. wierzę, że kto wsłucha się/wpatrzy w tak zapisaną rzekę i brzegowy krajobraz, znajdzie trochę więcej niz wątły ogienek. wszystko wg. planu: parę ujęć, trochę przycięte, ślad poza kadrem - całość powinna poskładać się w każdym inaczej. żałuję, że niczego tu nie widzisz dla siebie, ale wiara, że każdy przeczyta jak ja, byłaby utopią/ megalomanią :-)

  • "Pan Woś sieje ferment dla draki, taka jest rola."
    Naprawdę tak Pani myśli, Ninette? Nic bardziej mylnego. Moje opinie zawsze (sic!) są wynikiem procesu myślowego, a nie fanaberii. Tekst powyższy nie może być świetny, bo jest:
    1. chaotyczny,
    2. niewyrazisty,
    3. płytki jak sadzawka.

  • Krzysiek, Ninette, dzięksy. Krzysiek, podobno zgorzeleccy i goerliccy bezdomni mieszkają w zimie nad Nysą w starych podziemnych halach, do których nikt poza nimi nie zna wejść. i tak mi jakoś chodzili tu po planie z zupełnie innego filmu :-)

  • Ej, Ej Arturze. a teraz ślicznie proszę uzasadnić swoje 3 punkty a w szczególnosci trzeci. i żeby było rzeczowo, proszę, inaczej możemy sobie zaraz oszczędzić czasu.

  • Tekst poetycki musi posiadać pewna temperaturę liryczną. Do tego słowa powinny czytelnika prowadzić w rejony refleksji i to niebanalnych. Nie może być tak, że autor/ka będzie żonglowała słowami jak w cyrku. Wbrew pozorom tekst poetycki musi mieć logikę. Jeśli - tak jak tu - poprzestaniemy na wysypaniu z rękawa kilkudziesięciu słów bez ładu i składu, poezji nie stworzymy. Raczej jej karykaturę. I o to mi właśnie chodzi. Płytkość powyższego tekstu wynika z jego przypadkowej formy, z jego źle pojętej ulotności, z braku soczystości merytorycznej. Takie teksty zawsze będą pozapoetyckie i w ogóle pozaliterackie.
    Ps. Przy okazji dodam, że dostrzegam pewną prawidłowość w wystawianiu laurek przez niektórych autorów. Już sama ich obecność w miejscu nazywanym "nie wymaga korekty" świadczy o słabości tekstu. I tak jest w tym przypadku. :)

  • Proces myślowy w poezji. :) Był u Jacobsona. O mały włos jej nie zniszczył. :) Każdy wiersz, gdy go rozebrać, rozkręcać, przestaje być wierszem. A często znaczenie mają też elementy towarzyszące przyswajaniu. Np. w przypadku pani Małgorzaty to - indywidualny język poetycki, styl, inspiracje. Rzeczywiście, w tym tekście autorka pozwoliła sobie rozluźnić własne granice, ale nic z jej charakterystycznej twórczości nie zniknęło. Można przyjrzeć się także innym wierszom.

  • Rzecz jasna, ma pan prawo do własnego, krytycznego spojrzenia. Tworzenie takiej liryki nigdy nie należało do najłatwiejszych. I głosy krytyczne oczywiście mogą się pojawić.

  • "Np. w przypadku pani Małgorzaty to - indywidualny język poetycki, styl, inspiracje."
    Na litość boską, gdzie?! :)

  • "Każdy wiersz, gdy go rozebrać, rozkręcać, przestaje być wierszem."
    Tak, oczywiście. Podobnie jak samochód rozebrany na części przestaje być samochodem. Rzecz w tym, by te części tak poskładać, aby powstał samochód, a nie wóz drabiniasty. :)

  • No pewnie gdzieś w internecie. Na tym portalu też jest ich kilka.

  • Ja nie pytałem, gdzie są teksty Pani Małgorzaty, tylko gdzie jest ten "indywidualny język poetycki i styl"?

  • Naprawdę chce pan zobaczyć prawdziwy wóz drabiniasty? :) Są wiersze, z których po złożeniu, rozłożeniu, kolejnym złożeniu, nie zbuduje się nawet taczki. Nie sądzę, by ten tekst musiał się o to martwić.
    Więc może w ten sposób - może, niech pan w myśli, poukłada sobie jego elementy inaczej, a coś spodoba się panu. Bo ten wiersz faktycznie posiada elementy. Z których można coś zbudować.

  • Arturze, prosiłsm konkretnie. masz niezbyt sympatyczny sposób ogólnikowej argumentacji jak "tekst poetycki musi"(tu pytam, gdzie stwierdzasz brak logiki), "płytkość wynika z przypadkowej formy" - jakiej, u diabła, przypadkowej? wersyfikacja jest przemyslana, całość ma rytm, wspierana jest przez asnonanse, nikt przy zdrowych zmysłach nie zarzuci mi braku środków poetyckich. I co jest dla Ciebie "soczystkością metaforyczną" - proszę przykłady i jako kontrę, wskazanie niesoczystkości, suchości uzytych tu środków. Dopiero, gdy zobacze, że w ogóle wiesz o czym mowisz, moge uznać wartość Twoich komentów i ewentualnie, moga mi się na coś przydać. Dopóki tego nie ma, widzę jedynie blef, sorry ale przestaję Ci wierzyć. I to nie dlatego, że zjechałes akurat mój wiersz, ale dlatego, ze moim zdaniem jadąc równo po wszystkick masz wysokie prawdopodobieństwo trafienia, coś z 90% - niestety mozliwe, że czytasz je po łebkach lub wcale, bo zdarzają Ci się coraz częściej wpadki (również w nielicznych pozytywnych ocenach). Ok, to moze być róznica gustu ale tutaj nie ustąpię - albo udowodnij albo odejdź w pokoju!

  • Ja nie pytałem, gdzie są teksty Pani Małgorzaty, tylko gdzie jest ten "indywidualny język poetycki i styl"?

    Ja nie rozumiem pańskiego pytania ={ Nno też są na tym portalu...

  • ... w tych wierszach, znaczy się

  • * soczystości. (skąd to k się przyplątało i to 2 razy w komencie do Artura Wosia?, sorry)

  • Krzysiu, szkoda sił, zrobiłeś co mogłeś:)



  • Namieszanie pojęć w atmosferze zaduchu z przedziału drugiej klasy.
    Frazy spisane opornym językiem, czytać jak po grudzie, czy takie zamierzenie?
    (tzw. fraza ala padła kłoda ciosana kamiennym toporem z epoki kredy?)

    W rezultacie na widoku ani cienki koktajlik Mołotowa ani ani zimny mazagran zaprawiony kapuśniakiem bez zwędzonej wędzonki.

    Powstaje pytanie: co kluje się w sklejce tytularnej słowa na szyldzie - "Paszołwony"?

    - Ciężki najwyraźniej z białoruskiego gruntu polotu zaczerpnięty pomysł, no i ta reszta do kupy nie zalatuje obłędem astygmatu.
    Z tego można wykonać tysiąc wierszy, jakby z każdej pozycji litery zacząć.
    Ostatecznie jesteśmy nie bez kozery w liternecie, no problem.



    Ja wiem.
    Bowiem takie są skutki kiedy nie kończy się jednego, a w napięciu czarnej strony księżyca "wdepywa" w inne pomimo tłoku w pełnym autobusie. Na kredyt?

    Proszę.
    Zapraszam na "Rozmowy Niedokończone" w zabawie bez końca (taki film polska kinematografia kiedyś wytworzyła, pamiętamy - znamy?)

    uprzejmie na wizytkę:

    http://liternet.pl/grupa/wolnosc-slowa/forum/695?page=15




    fundacja pozdrawia

  • Edinuelu, w sprawie części merytorycznej tego kwiecistego komentarza: mówi się trudno, no ale cóż poradzić, Twój artystyczny zmysł najwyraźniej mija się z moimi frazami, zniosę to dzielnie.

    W sprawie zaproszenia: nie, nic z tego. to, co czytałam, znudziło mnie niestety. tak mam, ze łatwo się nudzę.

  • *******************************************************
    "znudziło mnie niestety. tak mam, ze łatwo się nudzę"

    A ja tak mam:
    Rozrabiasz i nudzisz się Małgorzato Gołąbek? - paradne!

    No to wyjaśnisz zaszłe i przeprosisz z hukiem wraz z narzeczonym, uniżenie.

    Z matematycznego punktu widzenia nie powtórzę propozycji, kredyt zakończono.


    czytaj rozumnie: Fundacja, a nie Marquis Edinuel.


    fundacja pozdtrawia

  • A w ogóle jak się czujesz, Tadek?

  • W Bingo powiadają: w ogóle to masz kulę. Jasne.
    No to Let's Play baby.

    over.

    • . .
    • 08 września 2011, 00:33:57

    Esencjonalne, twarde, mroczne i rytmiczne jak niemczyzna frazy. Nastrój niesamowity. Końcówka ładnie wypełniająca całość i zamykająca. Wiersz daje przeżycie.

  • Warkliwy jesienny tekst, w powietrzu czuć dym. Silne oddziaływania, Małgo, wiesz? ;)

  • Alx, Mas que - bardzo się cieszę, bo juz się bałam o czytelność tego tekstu.
    Mas que, on jest jeszcze z lata ale dym - tak :-)

    • . .
    • 09 września 2011, 22:05:09

    Małgo: nie odpowiadałem, bo się zastanawiałem. Ja trochę inaczej rozpoznaję treść tego momentu u Alberta Kinga: "I give you all but a home, that's one thing you get the night". Dla mnie w kontekście tej piosenki, o odchodzeniu przecież, o pożegnaniu, ten wers to coś w stylu: "Oddaję ci wszystko prócz domu, to jedno dostajesz dziś wieczór", co może zgrabniej, ale z oszukaństwem da się oddać jako: "Daję ci wszystko prócz domu, to jedno dostajesz dzisiaj".

  • a może "Daję ci wszystko prócz domu, tej nocy dostajesz tylko to"?

    • . .
    • 10 września 2011, 17:46:42

    Tam jest taka dwuznaczność, którą bardzo trudno oddać po polsku. Nie wiadomo z samego wersu, czy "dziś wieczór" dawany jest dom czy też może wszystko, a może też na zasadzie jakiejś superpozycji jedno i drugie przemieszane. W kontekście reszty piosenki (pl jest zostawiany przez kobietę, która odchodzi, ale jego miłość będzie za nią zawsze podążała) wydaje mi się, że właściwsze jest ujednoznacznienie takie, że pl oddaje odchodzącej kobiecie wszystko, co ma, ale nie daje jej domu, bo ona wybrała inne życie. Wydaje mi się, że zrobienie z dnia nocy wprowadza taką, trochę niezrozumiałą aluzję, że dziewczyna odchodzi, ale tę noc jeszcze spędzają razem w domu, może nawet zbliżając się seksualnie.

    Frazowo Twoje tłumaczenie, mas que nada, bardzo mi się podoba - jest gładkie jak trzeba.

    • Pola P.
    • 12 stycznia 2012, 20:05:48

    zazwyczaj nie lubię takich rzeczy, ale to jest tak perfekcyjnie połatane, że wsiąkłam.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się