Nordsee Kater

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 23 maja 2012, 12:26:57

 

Mój brzuch jest giętki i gładki.

Aksamit karku, atłas wewnętrznej strony ud

przyciągają dłonie.

Kotka na falochronie, przechadzam się

w koronie iskier, trzymając w szachu morze,

jak pierwszą lepszą rybę.

 

Ta niedziela za niedzielą. Cóż za nieszczęśliwe, nieustające święto

w tym kurorcie. Zniosłam je

 

i teraz z każdego kąta szczerzy się do mnie

ta ruda czarownica rasy białej lecz obcej.

 

Wiatraki mielą i mielą

mokre i słone powietrze

pachnie siarką.

 

Jeszcze mamy coś w zanadrzu, kocie.

Jak wtedy, gdy ukrywałam się

w czyimś urodzinowym pudełku,

odpowiadając astmą na pukanie w wieko,

alergicznie nie cierpiąc udomowionych kotów.

Ten, który zostawił ślad zębów na kartonie, był dziki.

 

To nieoswojenie, niepokój

nie ustaje. Coś drży, z piany toczonej przez zatokę

wyłania miraż – najlepszy model, skarbie,

wchodzi dopiero na wybieg:

kości, białe jak mleko,

miodem płynąca Orgazm.

Komentarze (14)

  • O co tu chodzi????? Przecież to kompletny bełkot!

  • Nie przejmuj się, Janie :-)

  • Toć się nie przejmuję, tylko dziwię temu nagromadzeniu chaotycznych obrazów.

  • Janie ja tu chaotycznych obrazów nie widzę. Ani bełkotu. Pars pro toto - zmysłowe obrazy, kotka (nieodparte skojarzenie ze sztuką Wiliamsa)i podskórny erotyzm...

  • Jarosławie! Niedziwi mnie, że nie dostrzegasz. Zwykle nie dostrzegasz wielu rzeczy... :)

  • Nie dziwi... (sorry)

  • Zależy jaka percepcja Janie:))Sorry:))

  • WĄTKI NIENAGROMADZONE

    Otwieram oczy i widzę Ciebie
    jak sobie śpisz słodko koło Mnie
    Dotykam Twe piękne ciało i
    myślę sobie jak mi Ciebie brakowało
    Kocham Cię Kocurku mój
    kocham każdy czuły szept twój
    Każdy dotyk i muśnięcie ust,
    Ty mój Usz, Ty ój...

    ( z netu wzięte)

    Jak mu ciężko - to ma na poziomie :)))

  • Wolfie, pozdrawiam... :)

  • Żaden bełkot!
    Oczywiście, jeśli ktoś przeczyta pobieżnie, przeleci przez treść, to bywa, że i mało załapie.
    Bo to jeden z tych wierszy, który wymaga uważnego czytania, który zmusza do ponownego czytania.

    Jest forma, jest treść. Pozornie zabałaganiony, bo zmieniają się obrazy, myśli.
    Poprowadzony z nerwem.
    Może się podobać lub nie. Mnie się podoba, łącznie z metaforą kotów : )

  • Różnica między poezją a bełkotem jest mniej więcej taka jak między górskim strumieniem a brudną kałużą. Tu mamy do czynienia właśnie z kałużą. Ani się z niej napić, ani ochłodzić.

    • . .
    • 23 maja 2012, 21:34:18

    Ja się tak zastanawiam jak to jest z tymi kałużami. Prawda, od dzieciństwa mamy jakieś tam wrażenia dotyczące tych miejsc wypełnionych wodą. Jedne z tych miejsc są mniejsze inne większe. Przez interakcje z rodzicami i kolegami nabieramy jakiegoś poczucia, kiedy takie miejsce można nazwać kałużą, kiedy stawem, jeziorem, oceanem. Jeśli miałbym się trzymać metafory ze zbiornikiem wodnym, to tutaj rzeczywiście oceanu bym raczej nie ujrzał (nie ujrzałbym go chyba też w żadnym wierszu). Ujrzałbym tutaj raczej jakieś mroczne, pulsujące źródło - żywe i tajemnicze. Można rzeczywiście pomylić z kałużą, jeśli się ze swojego zmysłu obserwacji korzysta na poziomie ucznia gimnazjum, względnie ten zmysł ogranicza do poziomu pozwalającego na odbieranie z trudem telenoweli w południowoamerykańskim stylu.

  • W wersji roboczej ruda czarownica wyzierała z każdej kałuży. Jan Usz okazał się więc nieświadomym medium.

    Wiersz nie ma ambicji oceanicznych. Mieszkałam nad przedziwnym morzem, które, za wyjątkiem okresu sztormów, było łagodnym bajorem, poza tym miało zwyczaj wycofywania się 2 razy dziennie na wiele kilometrów od lądu. Zostawały po nim lśniące kałuże i powietrze pełne siarki.

    Proszę wybaczcie niemiecki tytuł, ale po polsku jego dwuznaczność jest nieprzetłumaczalna: Kater to kot lub kac.
    Wiersz nie został pomyślany jako erotyk ale nie ma nic przeciwko takim interpretacjom.

    Bardzo dziękuję za czytanie i ślady wszelkich emocji.

    • . .
    • 24 maja 2012, 01:04:40

    Małgo - w powieściach Witkacego występuje niejaki katzenjammer na określenie tego, co my nazywamy kacem. W istocie nasz kac to skrót od tego niemieckiego słowa ;)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się