Naga, a starcy zostali w pokoju

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 09 stycznia 2013, 20:22:01

                                                                  (...) płacze i patrzy na twardą mą grdykę,
                                                                  Jak w fałdach skóry wędruje samotna.
                                                                  Jak coś nabrzmiewa w guzach moich szczęk,
                                                                 Jak tarcze czoła robią sie oddzielne (...)
                                                                 Stanisław Grochowiak, "Zuzanna i starcy"

 

Strych rozbierają!
na którym mieszkałam - czule, z przeciągiem,
i na który Staszek, zanim adwokat podłożył mu nogę,
wspinał się chwiejnie, ale zawsze dotarł -
ja, jego katastrofa (księży i lekarzy; niech go kat pokocha,
nim puenta pochłonie!).

Strych rozbierają. Widziałam już więcej -
nagość otwartą do ciemnego mięsa,
nagość zamkniętą, skostniałą alaskę,
gołe policzki płaczącego chłopca
i suchą, płaską noc skąpca, noc - świt.

Bo nagość bywa jak rozpruty sejf
i jest jak sejf zamknięty. Nic jej nie otwiera,
żaden numer nie ruszy. To jest nagość - księżyc.

                       *

Strych rozbierają. Spomiędzy dźwigarów
wyziera straszna przepowiednia nieba,
kable próbują tulić się do belek,
osa w przeczuciu ognia wbija się w styropian.

Zwijam pokoik, spod desek wyciągam

nieskromne fotki. O, tutaj mnie dotknął,

musnął pończochę lśniącą wokół kostki,
gładko dotknął, skalpelem. O, tu mnie prowadził,
do sądu, patrz na ten surowy wyraz. Cali w czerni,
jakbym się właśnie zerwała ze stryczka.

...a tutaj mnie zabijał, nim wreszcie zwariował,
nim rytm go poniósł w przepaść,  zmienił się w centaura
apokalipsy, zrywał więzy w interwałach, od muzyki oszalał

i zamilkł -
jakby to słowo - i to, czego nie wolno
nawet pomyśleć, jeśli się już mówi –
jakby to słowo wymagało granic.

Nocami wygryzałam podkop, coraz głośniej,
nie żeby zdobyć - ale chociaż pojąć.

... albo ten czajniczek. Czyż człowiek potrzebuje takich cacek, aby
stłuc coś, gdy czuje, że koniec zabawy?

                        *

(jest jeszcze nagość między poduszkami i słoną pachą. zdziwienie poranne,
jak ciągle dobrze smakuje tembr jego kasztanowego, rozgrzanego śmiechu.)

                        *

Strych rozbierają. Odarli do drewna.
Pakuję. Potem wynoszę na śmietnik.

A co z kunami, co się stanie z miotem,
który od wczoraj piszczy za kominem,
jakby to Stachu mamrotał wersety
w napadzie księdza?

Do gołej cegły, jutro wjadą buldożery.
Chodźmy - pora się zwijać - do sądu, na targ,
wynająć pokój, lub chociaż pokoik.
Nim nas lekarz podliczy, opuści adwokat,
wychodźmy bez niczego, jak nas kat odsłonił.


Komentarze (35)

  • o rany. dziękuję za poetycką ucztę :)

    • a. z.
    • 09 stycznia 2013, 20:37:05

    klarowny, jasny, dojmujacy...

  • Marta i Ola, dziekuję bardzo. z półki: wiersze nieustająco miłosne ;-)

  • Znakomite. To jedno słowo nie wyrazi moich uczuć, ale dawno z taką pasją nie czytałem wiersza w internecie. Może mi się wpasował w nastrój, nie wiem, ale znakomicie to jest napisane.

  • To rzeczywiście jest piękne, tak emocjonalne, tak żywe... Wspaniale zbudowany nastrój.

  • no i dobry :) jest żywioł i dramatyzm w tym rozbieraniu strychu, coś jak "alarm dla miasta Warszawy", ale bez patosu, bardziej po ludzku, bardziej realnie. Jest bardzo ok :) (aż wobec treści tego wiersza te uśmieszki tu nie pasują, bo właściwie nie jest do śmiechu)

  • Arkadiuszu, jak pamietam, pisany był też z pasją. Widać przeniosło się nawet w czasie. Miło mi niezmiernie.

    Agnes, dzięki!

  • dlaczego nie, Romek? nie widzę tu tragedii. Pomijając, że stan miłości nosi w sobie jej elementy. Poza tym - samo życie, czy też F1 :)
    W ogóle mi tu nie imputuj żadnego złego końca. Bo przecierasz drogę dla dyżurnego krytyka, zaraz przyjdzie i będzie się upierał, że peelka powinna powiesić się zwyczajowo na strychu. Wiersz jest lużną pogrochowiakowską impresją na temat czterech starców i draba w jednym mężczyżnie, o tak bym mądrze powiedziała, jakbym pisała komentarz do czyjegoś.

    • . .
    • 09 stycznia 2013, 21:26:06


    Arkadiusz wyraził, co i mnie przychodzi na myśl, czytam zachłannie, i z pasją.
    Znakomity utwór.

  • Dziękuję bardzo, Pani Saro :)

  • Nie twoja wina córeczko, że bóg uczynił cię genialną.

  • Aga! :)

  • Nie zadawałbyś takich pytań, jakbyś znał cytnięty poemat. Jak nie znasz, to nie moja wina, wiersz jest korespondencyjny i tyle. Nie mamy o czy gadać, trudno, może innym razem. Płyń w drugą stronę.

  • A cytat - bo genialny. Tak, laurka. I? Wolno mi.

  • nie no, głupoty opowiadam. nie korespondencyjny, a korespondujący.
    W ogóle, panie administratorze, proszę wykasować moje ostatnie 3 komentarze. Prawidłowy komentarz brzmi: O, pokaźny rekin!
    Dziekuję, dobranoc.

  • jakaś obsesja? niedobre doświadczenia? współczuję, to musi być przykre, tak wszędzie szyfry czytać. Czytałam ostatnio na murze: "Harris stroi od radia", to było też o panu?

  • Strych rozbierają!
    na którym się bałam – wieszałam pościel,
    którą plamił Staszek. Są miejsca: śmietnik,
    piwnica, poddasze, gdzie wszystko zwykłe
    wygląda inaczej, jak w wierszu Naga - sprzeciw,
    zachwyt, rzeka, co z niepamięci
    wycieka. Wycieka.

  • "gołe policzki" brzmi trochę dziwnie

  • O, Pokaźny Rekin najwyraźniej wyginął, doszczętnie.


    Dzięki, Słowniku, za piękny suplement.


    Grzegorz, a dlaczego nie? "Goły" to nie tylko "nieubrany".

  • tak wiem - ale policzek zawsze jest goły - nieubrany itp. - nie jest to jakiś specjalnie duży problem - ale oczywistość - zbędna moim zdaniem. ok - nie chcę by zabrzmialo to jak czepialstwo - widziałbym tam jednak - zimny policzek.

  • Grzesiu, dzięki za podpowiedź :) może być oczywiście jeszcze biały policzek, blady, chudy, albo i różowy, itd. Ale w tym wierszu ma być: gołe policzki. Jestem tego pewna i bardzo Cię proszę, przeczytaj to tak, jakbyś mi zaufał, że musi być "goły", i zobacz, czy coś się nie zmienia w Twoim odbiorze :)

  • ja czytam go jako goły - rozumiem Gosiu - wiem też, ze ma on znaczenie jak każdy inny element "nagości" w tym wierszu. Zimny policzek, zaproponowalem nie bez powodu również. Alaskowy chłód z poprzedniego wersu nabrałby potencjału - zimny policzek - bo goły - gorąca łaza na zimnym policzku również dodałaby kontrastu - a w tym tekście te kontrasty są wyjątkowo ważne - zwłaszcza pokazywanie rzeczy z każdej strony, że są takie same - gorace czy też zimne - otwarte, czy też zamknięte itp.

  • łza*

  • Grzegorz, ale w ten sposób chciałbyś upiekszyć w miejscach, w których ja chcę, żeby było prosto.
    Goły, bo wystawiony razem ze swoim płaczem. O nic więcej nie chodzi. Naćkanie emocji do jednej metafory robi równie złą robotę w wierszu, jak maniakalne przerzucanie w celu wydobywania dodatkowych znaczeń, co kończy się wydobyciem tego, co autor nie zamierzał, (o ile w ogole coś zamierzał) a wiersz idzie się p*.
    Żałuję, że nie znalazło Twojego uznania, ale trudno - gołe policzki i już! :)

  • Dlaczego tylko nie ma nowych twarzy?

  • nie sądzę by to bylo upiękaszanie - raczej nacisk - nie będę się jednak upierał.

  • :)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się