Kupa szczęścia

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 15 kwietnia 2011, 09:40:12

 

Tanio ci wyszła, mały, ta śmierć, kilka piw

albo bilet do Mitte. Mama mówiła, że byłeś

cholernie odważnym facetem,

i że lubiłeś pociągi.

Cheap Death, szybka ucieczka.

 

Ale tobie się uda, musi ci się udać,

to zrośnie się, zagoi, zapomnisz ból i miejsca

przestaną cię pamiętać, a czas, sztuczny jak guma,

można do gwiazd rozciągać i znowu ślinić w kulkę

w wybitych przednich zębach. Miałeś cholerne szczęście,

z tymi implantami.

I może nawet znajdzie cię twój dad,

i pojedziecie razem na lodowce.

 

Wiem, to wszystko jest na nic, gdy nie działa już nic,

nawet metadon a zresztą nie ma nawet na tytoń,

i nie masz już niczego prócz niebieskich tabletek,

od których kręci się ziemia, chociaż może to głód.

A twoja lewa stopa,  (była zawsze mocniejsza)

ciągle jeszcze wybija rytm poprzedniego kwietnia.

Ale tobie się uda.

Ale tobie się uda.

U

 



Komentarze (22)

  • U 2 :)

  • :)

  • Uuuudany, pozdrawiam.
    JBZ

  • hau a: u ? ;-)

    • Jan Usz
    • 15 kwietnia 2011, 10:46:56

    Dosyć płynna fraza, przyjazna dla czytelnika. Ale w sumie niedosyt, zwłaszcza na końcu. Wolę przejrzystsze puenty. Takie, które wywołują dreszcz na skórze. Tu jest bezbarwnie i nieco zbyt laboratoryjnie...

  • rozumiem, ja tez mam niedosyt ale z innego powodu. ten wiersz nie może mieć innej puenty i tutaj ja mam dreszcze.

    • Jan Usz
    • 15 kwietnia 2011, 11:08:24

    Dreszcze są dla czytelnika, a nie dla autora... :-)

    • . .
    • 15 kwietnia 2011, 11:18:43

    Ja mam w każdym razie dreszcze. Rozumiem, że można polecać dzieciom chorych na raka płuc.

  • Codziennie wracam do Mitte, ale nie stamtąd.

    To stadium, w którym już metadon nie pomaga i zdobywa się niebieskie, żeby tylko coś kopnęło, lub żeby stracić, na chwil kilka, pamięć. Drgawki.
    Jak Rychu w realu i w "Skazanym na bluesa". Jak pełno dzieciaków.

    • K Z
    • 15 kwietnia 2011, 11:34:37

    wiersz do zapamiętania, bardzo porusza...

  • Spójrz Małgo, włączona przez Ciebie blokada opinii wydaje się gadżetem bez działki, na głodzie :)

  • Malogo, mistrzosko :)
    bardzo :)))

  • I o to właśnie chodzi. Cudowny.

  • Przepraszam, dopiero teraz mogę - dzięki Wszystkim za poczyt :-)

    Alx, nie wiem, nie czytałabym tego choremu dziecku. Gdy bywało mi źle, nie pocieszało mnie nigdy, że komuś jest gorzej.
    Mas que nada okresliła dość dokładnie, być może dlatego, że mieszka w tym samym mieście co peel i może czasem go nawet (jeszcze) widuje. Bardzo zdolny perkusista.

    Chłopak, o którym wspomina motto, też był prawdziwy. Sorry, tak mnie wzięło na real.


    Słowniku, niedosyconych przepraszam, ale ponieważ taka opinia bez uzasadnienia nic mi nie daje, a bywam tu dla własnej przyjemności a nie odwrotnie, skorzystałam sobie z tego prawa :-)

    • . .
    • 15 kwietnia 2011, 23:53:00

    Małgo - tym dzieckiem jestem ja ;)

  • Alx, Twój koment otwiera mi oczy na dwa aspekty tego wiersza, dzięki.
    1. jako bajka pocieszycielka nie zdaje egzaminu, bajki mają dobre puenty, jednoznaczne - i tutaj Jan Usz miałby rację. Myślę, że dorośli potrzebują bajek jeszcze bardziej niż dzieci, i że ich rozpaczliwie nie znajdują.
    Też tęsknię za ciepłymi wierszami z gorącym zakończeniam. Jeśli kiedyś uda mi się napisać taki ciepły wiersz dla dziecka ze skutkami ubocznymi palenia, to Ci go zadedykuję :-)
    2. jako dreszczowiec zdaje egzamin, właśnie dlatego, że zawodzi jako bajka.
    Wierszowa mantra, którą próbowałam przejść jednak do gatunku bajki, nie odczaruje realnego peela, a i mnie samej wydała się nagle fałszywa, w kontekście totalnej rozsypki wręcz absurdalna, dlatego się urywa.

    I może nawet rozumiem, dlaczego tak jest. Wiara w szczęście niesie tyle dobrego ile złego; z jednej strony pomaga podnieść głowę w momentach zwątpienia - z drugiej zwalnia od odpowiedzialności. Po niemiecku zaklęcie brzmi zresztą lepiej: "du schaffst es!" (oprócz znaczenia "uda ci się" zawiera w sobie zakres tworzenia, osiągnięcia i coś jak: "dasz radę"!)
    Tak, po niemiecku ten wiersz miałby cechy bajki i nie spuentowałabym go w ten sposób. może.

  • Proponuje uważać, aby za plecami nie było spojrzeń dobermanów!!! Mam nadzieję, że Twój PL przeżyje...A co do tekstu - niestety, może mnie nie stać na ten rodzaj idealistycznego postrzegania, z nadzieja na "jednak", zapewne bym go uśmiercił ( dla śmiechu), lub chociażby wysłał na wyprawy krzyżowe ( dla zasady) Reszta sporu przy kawie - idziesz zapalić?:)

  • myślisz, że ONI tylko na to czekają, słyszą i wykonują? ;-)
    dlatego puenta urywa się, jest niejednoznaczna, wyjście pozostawione peelowi. jestem optymistką, szczególnie w sytuacjach beznadziejnych (chyba wtedy naprawdę warto). ale nie jest mi do śmiechu, nie stać mnie na Twoje puenty. chodź się kłócić :)

  • genialne

  • A mi się jeszcze bardziej podobają omówienia Małgo pod spodem..klasyka dobrego przemyślanego i godnego stosunku do własnego tekstu

  • Ninette ??? nie do wiary ;-)))
    A w ogóle - co ja mam teraz na to biedna odpowiedzieć? nie chwalcie mnie, przyczepcie się do czegoś. A może ja tak tylko z wrodzonej potrzeby opozycji, Marat ??

  • Dodam po czasie, bo może ktoś tu jeszcze kiedyś przypadkowo zajrzy: pierwszemu chłopakowi z wiersza się nie udało, co wynika zresztą z tekstu (kursywa), ale drugiemu - tak! Dowiedziałam się, że żyje, pracuje, studiuje, gra, i to już od dawna; z wielką radością informuję o takim epilogu wiersza.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się