Karma

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 26 października 2012, 21:56:38

Metaliczny, z pamięci (…kurz, szczotka, ślina)

 

A mundur (...) salutował na pożegnanie – (z pamięci, z wiersza Zdzisława Antolskiego “Mundur“)

 

 

Czyszczę, szczotkuję, czyszczę; pod włos sukno, pod włos

dławię, co nie chce milczeć; pod płacz sukno, pod płacz;

 

obracam w ustach guzik, rozgrzewam, jak się da

ale się nie da. Już nie ma

nic więcej do zrobienia, tylko kurz, szczotka, ślina.

Pod włos, pod pamięć: dlaczego?

 

-      czyszczę, szczotkuję, dotykam.

Ja, żona niedoszłego majora, całuję guzik,

cukierek o smaku cyny – dusi

knebel wtłoczony w usta żony, zgrzyt

epoki wciśnięty w jeszcze za młode zęby.

 

 

Żółć (dawno)

 

Dzień, w którym K. obudził się jako bezsilny owad

nie wyróżniał się niczym - wyżuty kłak, wylinka,

wynik innych, podobnie przetrawionych dni –

gdyby nie głód, dość dziwny o tej porze,

bo zwykle K. trwał w czczym letargu kilka godzin,

zanim włączył się rozruch. Głód, głód narastał, tym dotkliwiej,

im bardziej uświadamiał sobie, że nie wstanie,

bo dostał w końcu pięścią w żebro, pod chitynę:

 

rureczki w wątrobowym miąższu zarośnięte

czekoladowym kremem, płuca pełne piany,

toczonej z niedowierzających ust;

 

ogromny pęcherz, balon w którym tkwił,

już go nie chronił, nie unosił

i niczego już nie załatwiał,

jak rozwodowy pozew, od tak dawna

noszony na pożółkłym sercu.

 

 

 (Ze zbiorów prywatnych, Kanada 2003)

 

Rozgrzane, truskawkowe pola nad jeziorem,

ręce dzieci w czerwieni. Erie rozbujane, usta pełne soli;

coś szło, poczuła, jak od oceanu nadchodzi większe od nich.

 

- tacy mali! Byliśmy wszyscy jeszcze mali!

Ty słodki, jak truskawka niewinny. Kochanie,

wysyłam ci komórkę, której zapomniałeś, z adresami dealerów.

Możesz wziąć, co znajdziesz, chociaż w lodówce pustka.

 

- Jakiś rodzaj zimy, pory pomiędzy tamtym latem

a niedowierzaniem, wdarł się między nich;

już nikt nie kołysze drugiego do snu śpiewnymi kłamstwami.

W razie czego znasz numer.

Ta gra w mężczyznę ma cenę i milczę, kiedy znów wchodzisz w falset

(tuż przed płaczem, fotka:

głowa na stole, palce całe w soku).

 

Między nimi jest pokój, dość zimny. Jej brak jest

zawziętej, słodkiej, truskawkowej wojny.

 

 

 

Ogród w czasach kryzsu

 

 

Po babci zostały słoiki i ogród,

zachwaścił się tak szybko, że nie nadążałam plewić;

 

pośrodku pól podagrycznika, w pełnym słońcu maja,

czując na udach pot, odkryłam czym jest

prawdziwy znój kobiecy: skubać, zbierać, siać,

milczeć, w zębach ziarnka piasku, obracać przekleństwa -

on nie pomaga, nie chce, nieprzydatny, truteń,

miłosna łuska,

jak pustka w portfelu, mimo wróżb,

ciekawe, co podam na kolację,

chyba same świece.

 

I wtedy znalazłam w gąszczu białej piany

dumnych baldachów kilkadziesiąt pędów,

jasnozielonych, prężnych i soczystych.

 

Aborygeni idąc przez pustynię, wierzą,

że wszystko j e s t  i przyjdzie do nich o właściwej porze,

jak szparagi, z lat tamtych przeniesione słońcem,

wodą, odkryte przypadkową ręką

nowej kobiety, która czesze ogród.

 

Komentarze (28)

  • Tak bardzo cenię Twoje pisanie, ulubiona Poetko, że nie powinienem się dziwić, a dziwie się: dlaczego nie Aborygeni?
    Czy dlatego, że smażone, zielone pomidory nie wytrzymują porównania z fasolką szparagową?
    Nad fallicznym symbolem lekarskim, będącym afrodyzjakiem, niech zapadnie cisza - fasolka napuchnie.

  • :)
    kiedyś ktoś mnie poprawił, że tak jest po polsku. Już zmieniam, dzięki, Jarku :)

  • przysięgam, to nie miał być erotyk! :( tan wiersz wymknął się chyba sam w tym kierunku, jakkolwiek wpasował w sens całości :)

  • I erotykiem nie jest.
    Kto by dbał o obecność warzywa?

  • :) jest o smakach i głodzie. widać? Powiedz, proszę, że widać!

    (szparagi uwielbiam, przebiją się przez wszystkie chwasty a poza tym, czy nie jest podniecające jeść takie dumne pędy? no i szybciej rośnie chyba tylko babmus:))

  • wszystkie bardzo wymowne. ostatni uspokaja, 'kobieta czesząca ogród', bardzo.

  • Jeżeli bab mus rośnie szybciej, to co powiedzieć o chłopach?

  • ojej, wpadka za wpadką! to przez Ciebie, speszyłeś mnie, czytasz mi w wierszach!! :)

  • cieszę się, Aniu :)

  • I ja sobie cenię pisanie Małgorzaty. Czytam od dawna, nie tylko tutaj.
    Trzymasz się (w poezji ) świetnie, Małgorzato :)
    Zawsze ciekawie, zawsze zadziornie, zawsze z temperamentem :)

    Sięchwali. Merci za dobrą chwilę, Pani Małgorzato.

    ukłony :)

  • Siępisze jak siężyje. ja też dziękuję, Chari

  • bez wątpienia, jest copoczytać, z przyjemnością:)

  • końcówka "ogrodu" wyśmienita :) - miło Panią czytać znowu ja za czasów "psów plażowych" i choć znam Pani zdanie na ten temat - swoje jednak podtrzymuję.


    ten pokój i rodzaj zimy z "Kanady" - piękne pogranicze - a raczej rozgranicze - jak Odra pomiedzy miastami :)


    o "mundurze" już się wypowiadałem

    mam Pytanie - czy "mumdur" nie powinien być po "żółci" - jesli całość ma być cyklem ? - jeśli - oczywiście.

  • jak za czasów*

  • Alek, miło mi :)

    P. Grzegorzu, brałam też pod uwagę chronologiczny układ. Jednak "dawno" w "Żółci" odnosi się niekoniecznie do stuletniej (dokładnie!) kafkowskiej "Przemiany", a raczej do obezwładniającego w końcu czasu "wydzielania" u peela. Bardziej istotne było dla mnie przy konstrukcji cyklu rozłożenie napięć, no i właśnie końcówka ogrodu, którą Pan podkreślił - dziękuję.

    • . .
    • 27 października 2012, 10:56:11


    Jesli spotkały mnie rzeczowe i sszczere doświadcszenia tutaj, to niewątpliwie była to możliwość spotkania utworów pani Małgorzaty Köhler.
    To poezja dojrzała, skrupulatna, rzetelna, wyważona, a odkrywcza.
    Było mi przyjemnie czytać Panią, jej komentarze, również pisane ze spokojem, z zachowaną kobiecą klasą.
    Z serdecznymi słowami.
    Sara.

  • rozumiem - faktycznie, to rozłożenie napięć istotne jest - żółć przed mundurem jednak rozłożył był ciągłość karmy - na niepotrzebne schodznie w dół - rozumiem teraz chronologię i dzięki za wytłumaczenie - kafkę jednak widzę w "głowie na stole".

    • . .
    • 27 października 2012, 11:10:27

    correct *szczere

  • Saro, bardzo dziękuję.
    Najtrudniej pisać komentarze pozytywne i najtrudniej na nie odpowiadać :) Nie grzeszę fałszywą skromnością, więc przyznam, że bardzo mi ciepło się zrobiło od tego docenienia moich starań. Bo staram się faktycznie, aby wklejane wiersze służyły nie tylko mnie ale stanowiły zakomponowany materiał do lektury, przyjaznej czytelnikowi; jestem też w stanie zrozumieć, że każdy ma swoje ulubione jej rodzaje, a moje wiersze są tylko kroplą w morzu, a w żadnym wypadku odkrywaną właśnie Ameryką, chociaż oczywiście chciałabym. Rozumiem też, jak daleko mi do Kolumba. Jestem wobec swoich wierszy chyba bardziej krytyczna, niż wobec cudzych, cieszą mnie tylko w momencie pisania a już w chwilę po publikacji odczuwam smutek, że przecież tu i tam można było lepiej. Jeżeli publikuję starsze teksty aby je ocalić, lub, bo wpasowują się w temat, jak tutaj ten truskawkowy, zmieniam i eksperymentuję do bólu. To niezadowolenie daje jednak napęd na następne, w zasadzie to, co piszę, jest nie jakimś objawieniem (dlatego szanuję bardzo krytyczne, merytoryczne opinie) a ciągłym poszukiwaniem, w którym czytelnik bierze czynny udział. To nie dlatego, żebym miała słodki charakter - to dlatego, ze wciąż poszukuję wierszy idealnych :) Co ma swoje skutki uboczne - bywam nieznosnie wymagająca pod wierszami innych, ktore wydają mi się mieć taki potencjał.
    Mam nadzieję, ża i nadal Pani nie rozczaruję :)

  • Kafka przed obiadem, po włosku :) Rozumiem teraz, trudno, nic się już nie da zrobić - danie podane, P. Grzegorzu :)

  • Pani Małgosiu, szacun

  • Dziękuję bardzo, Pawle.
    I wszystkim Czytelnikom.

  • Klasa.

  • :)

  • ogród klasa, tylko z czasami coś sos woła:

    Po babci zostały słoiki i ogród,

    zachwaszczał się tak szybko, że nie nadążałam plewić;

    Po babci zostały słoiki i ogród

    zachwaścił się tak szybko, że nie nadążyłam plewić;


    ?

  • No tak, masz rację, Słowniku. A skoro to rzuciło Ci się w oczy, tym większą. Bo racja logiki - nielogiki wiersza jest taka: najpierw się zachwaściło, później plewiła i nie nadążała, bo zachwaszczało się od nowa, w domyśle. No i jest jeszcze racja brzmienia. Ale co to obchodzi klienta, naszego pana :) Więc dzięki, biorę drugą propozycję ale z przecinkiem.

  • Słownik Polny tym razem nie ma racji: "zachwaszczał się tak szybko, że nie nadążałam pleć" (pielić lub plewić - dopuszczalne, choć zdecudowanie mniej poprawne). Słownik nie ma szacunku dla stanów równoległych i akcji równoczesnych.

  • zawsze tylko "plewiłam" :) mniej poprawnie, niechętnie, ale jak już, to zapamiętale ;-)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się