Kair

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 08 lipca 2014, 22:14:05

 

Czasem śni mi się Kair

jak jeżdzimy w kółko

po uliczkach zbyt wąskich aby się wyminąć

od bramy do bramy

od manufaktury

kamiennych bożków do tkalni dywanów

wytwórni zapachów wszystkich marek świata

Ale nie było tego którego szukałam

 

 

*

 

W miarę jak się zbliżaliśmy

gęstniało Pustynia

rosła w górę

w strzelisty koronkowy beton

jego surowe piękno było nie do wiary

użytkowe

 

I chociaż z oczodołów ziało prowizorką

to na balkonach mimo wczesnej pory

roiło się od ludzi myślałam że śnię

 

Na wszystkich piętrach bez balustrad wrzało

parzono miętę snuł się dym i dzieci

w płachtach schnącego prania

psy obszczekiwały naszą karawanę

bez przekonania

patrzono na nas

na przeciągającą i mało istotną chmurę

 

Za chwilę miało wzejść słońce wycisnąć

resztki wody z tej puszki sardynek za szklem

pot i strach

chociaż jechaliśmy z AC i konwojem

 

Ten obraz wrył się we mnie

bardziej od piramid

 

Już prawie się duszę kiedy nas uwalnia

na przelotówkę Tuż pod moim oknem

zamówiony widok dla fotografa

trąba słonia tłum

między pojazdami biała zakonnica

próbuje się przebić przez wszystkie sześć pasm

 

*

 

Oprócz spalin i ludzkich ulotnych esencji

został mi z tej podróży tylko zapach piasku

czysty jak sama śmierć Tu nic nie gnije

bo wszystko się rozkłada w kwarc

Jakby nie było ziemi pod stopami

lub bylibyśmy jedynie przejazdem

 

Gdy wróciłam

a ogród był właśnie w soczystej pełni

poczułam wyraźnie za zapachem floksów

silną woń zgnilizny

Komentarze (20)

  • [Komentarz skasowany]

  • Redneck głowę wychylił z rynsztoka i udaje buahahahahahahaha weź amerykański buraku się ogarnij, z czym do poetów?!

  • Tadek, to naprawdę ty? weź ją gdzieś zabierz na urlop albo co :)

  • [Komentarz skasowany]

  • Ten obraz wrył się we mnie
    bardziej od piramid

    I na tym kończę ten piękny wiersz, do tego miejsca... Rozbujały językiem i wyobraźnią nie-banalną, i rytmem opowieści, i - ciekawością tego, który czyta.
    Jest wysoko i głęboko, ale, dla mnie- tylko do frazy oznaczonej. Reszta, dla mnie, zbędna. Niedojrzała.;)

  • Nie będę się kłócić :) wiersz gorący, nie leżakował. Ale jak mu odcinasz drugą, ważniejszą część, to jest już zupełnie o czym innym.

  • nie odcinam;) dalej płynie przeze mnie;) taki czytelnik;) z malutką wyobraźnią ;) gutgut.

  • najistotniejszym (dla mnie, autorki ze świadmością porażki, jaka tkwi w utopii przekazywania 'istotnego') było rozpoznanie po powrocie, czym jest ziemia pod stopami; namacalne wręcz, i może dlatego nieprzekazywalne. Słowa nie są stanie zatąpić zmysłu, jak się okazuje. Obudzenie się węchu pod wpływem pustyni, nagłego braku zaufanego, odwiecznego zapachu, było jednym z najsilniejszych wrażeń zmysłowych, jakich doświadczyłam; mocny zapach zgnilizny po powrocie czułam przez całe lato i bywa, że wraca w jakimś parnym lipcu. Żyjemy na trupie i dzięki niemu. Wiersz był tylko pretekstem dla wyrażenia tej nieoczywistej, nieodczuwalnej w zwykłych warunkach oczywistości.

  • Ty lepiej amerykański buraku pokaż tą swoją fotkę z pryszczatym ryjem buahahahahahaha

    • . .
    • 09 lipca 2014, 10:53:13

    Spontaniczne, jest jak pożywna strawa podana głodnemu czytelnikowi.

    Barwy i kształty w ruchu.
    "patrzono na nas
    na przeciągającą i mało istotną chmurę"
    Utwór napisany jest w interesującej konwencji przepływania przez obraz, a nie tworzenia, a nawet jakby obrazy były śnione, z wszystkimi szczegółami.

  • jak zawsze zachwycasz nienaganną składnią, nic dodać nic ująć, pozdrawiam.
    JBZ

  • Dziękuję bardzo, Saro. (Bo sen jest podróżą i podróż trochę jak śnienie :)

  • JBZ :) dziękuję, dygam, pozdrawiam

  • Ależ ja rozumiem;) i doceniam;) i oceniam jako piękny, ale do tego momentu:) Gut.

    • . .
    • 09 lipca 2014, 20:30:30

    Niezwykła opowieść.

    Z uwag krytycznych:
    * Głoska "g" w wersie "Ale nie było tego którego szukałam" daje dysonans, który wydaje mi się rodzajem zgrzytu, który nie harmonizuje z całością.
    * Druga część nie zaznacza wystarczająco mocno głodu na początku, aby narracja doniosła takiego czytelnika jak ja bez zakłóceń do końca.

    Trzecia cząstka z kwarcem i zgnilizną: przepiękna.

  • A ja powiem tak - jest wiele bardzo ciekawych,momentami wzruszających fragmentów. Ale są też i takie, które, moim zdaniem, pozbawiają tekst poetyckości. Stąd przechodzi on bardziej w opowieść prozatorską, poszatkowaną tu i ówdzie.
    Może niektórym to się podobać. Mnie nie do końca przekonuje. Co nie oznacza, że tekst jest kiepski.

  • Bernardetto, ciekawa jestem, które z fragmentów odbierasz jako pozbawione poetyckości i dlaczego?

  • Alx, bardzo się cieszę, że zajrzałeś, ten precyzyjny głos jest dla mnie ważny.
    Tak, z tą frazą 'tego, którego szukałam" - mam to samo wrażenie, ale nie umialam z niego wybrnąć. Próbowałam tak: "Ten, którego szukałam, nie byl do kupienia" - ale to ograniczało kierunek do handlu, a nie o to mi chodziło. Ponieważ to zdanie tworzy klamrę z właściwym rozwiązaniem wiersza, zdecydowałm się poświęcić walor poetycki na korzyść przesłania.

    Ta druga cząstka była naprawdę pierwszą. Jakkolwiek wiersz pisany był dość szybko, to po miażdżącej opinii pierwszego czytelnika :) - nuuuda, powinnaś zacząć dynamicznie, to nie wciąga - sterroryzowana :) wyciągnęłam jako otwarcie zwrotkę z początkiem "czasem śni mi się Kair", i był to chyba błąd, gdyż wczesniej napięcie narastało. Kogo znudziło na początku, mógł zaraz odejść, sprawa byłaby czysta. Dalej wiersz rozwijał się swoim rytmem, zbliżonym do przebiegu podróży, a więc naturalnym.
    Bardzo proszę, jeśli masz chwilę - rzuć proszę raz jeszcze okiem i przeczytaj ją na jej 'właściwym', pierwotnym miescu, czyli po frazie "ten obraz wryl się we mnie bardziej od piramid" - czy nie jest lepiej? (zawsze żałuję, gdy zmieniam pierwszą kompozycję).

    • . .
    • 23 lipca 2014, 16:38:25

    Oglądam sobie ten wiersz już od dłuższego czasu i jakoś rozumiem, że zamysł tej cząstki, co zaczyna się od "W miarę jak się zbliżaliśmy" polega na tym, żeby wywołać wrażenie zwykłości. Jednak wydaje mi się, że w takim zamyśle łatwo jest popaść w pustą monotonię. I tak moim zdaniem tutaj się dzieje - niezależnie od układu tekstu. Rozpoczęcie od "Czasem śni mi się Kair" pozwala na przetrwanie "pustyni" kreowanej przez następne wersy, ale to chyba nie jest to rozwiązanie, o które chodzi. Tam przydałoby się coś w stylu zarodka wokół którego mogłyby się krystalizować skojarzenia.

  • Dziękuję bardzo, Aleksy, pomyślę jeszcze nad nim.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się