In memory

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 23 czerwca 2014, 09:44:44

 

Śmierć łasi się do piękna. To ma w sobie coś

z precyzji wzlotu dłoni nad amboną,

a łąka to scena próby generalnej

z buteleczkami Jägermeister;

chwilę później puste, przywiązane w krzakach,

posłużą myśliwym jako próbny cel,

aż trafimy na nie – na ten fetysz mordu,

osobliwe przedmioty jak w indiańskim lesie;

kątem oka zobaczę, że zadrży ci ręka - teraz

słońce przenika, uszlachetnia szkło,

zielony cień łagodzi sczerwieniałe twarze;

następny, lepiej wymierzony promień

drga w soczewkach przez moment,

ale od płowych zboczy skręca i ucieka.

Nie będzie fotek.

 

Radość na balkonie, napięta uciecha,

a na łące cisza niezwykła. Zmartwiały konie polne,

światło się odbija w lornetkach, jest gra.

 

Tam ciekawość, ręka niecierpliwa, chętna;

tu znieruchomienie ciał, w drzewach

nagle cisza, skok zamknięty.

Szlaban.

 

Idziemy skrajem, pies z nami, krótko, bo ubiją.

Dostojnie idziemy, jak ludzie, wyraźni.

Szlag trafił spacer.

 

 

Nie trafia, nietrafione i niezatopione!

Mięso unosi się, odpływa w cienisty ocean;

w pamięci zostaje gorzka kropla, haust

przed końcem przedstawienia -

wciąż czai się na mnie.

 

 

(Moja śmierć jest mężczyzną, bierze mnie od tyłu.)

 

*

 

 

W pełni lata go miała – jak zjawa, gorączka,

przyszła, lecz nic wielkiego – wyciszona, mokra

jeszcze od złego snu dziewczyna – obca, która tam

nadal, a już na brzegu łóżka siedząc,

włos machinalnie zaplata na palec.

Dzięń dobry, kochanie, chyba skądś się znamy.

W pół drogi zawrócił i popłynął z nią.

 

Papierowa to była śmierć, blada i lekka,

łódeczka na dwoje, nasiąkała powoli.

 

Niech pan się nie martwi, nie pękał.

Po prostu przestał nosić wodę.

Palce błądziły już tylko po literach,

nie trafiały na dzwonek.

Mgła -

 

na skraju lasu mięso trafione – ironia,

rykoszet. Nic wielkiego, albo, jak pan woli, sens

dziecięcej wyliczanki: teraz kryjesz ty.

 

Szyfr już rozumiem -

nadal nie do wiary.

 

 

Tatuażystka, zostawia na skórze

znaki, z których każdy może się rozwinąć

w wielki finał. Wzór jest unikalny.

 

Jaka ładna końcówka. Jaki dzielny kark.

 

(Moja śmierć jest mężczyzną, pisze mnie od tyłu.)

 

 

Komentarze (20)

  • (po zmianach)

  • Dzięń dobry z ogonkiem ;)
    Małgorzato, cudnie, szczególnie druga część i podsumowanie obu.

    I znowu przykład na to, że o śmierć ociera się erotyzm lub odwrotnie.

    "Papierowa to była śmierć, blada i lekka,
    łódeczka na dwoje, nasiąkała powoli.| - ulubiam sobie :)

  • po drugim czytaniu:

    nie, jednak obie częsci smakują pięknie.

    "ma w sobie coś
    z precyzji wzlotu dłoni nad amboną,
    a łąka to scena próby generalnej
    z buteleczkami Jägermeister" - mniam :D

  • Aniu, cieszę się, bo męczył mnie - obie części - niezmiernie długo; z pierwszej wersji nie byłam zadowolona i wycofałam, aż wreszcie mam wrażenie, że się napisał do końca.

    •    
    • 23 czerwca 2014, 10:18:50

    silenie

  • Dlaczego tak sądzisz? (zdziwienie)

    • . .
    • 23 czerwca 2014, 10:33:13

    Ciężkie, mozolne, przekombinowane pisanie. I staromodne.

  • Acha, "staromodne" :) Rozumiem rozczarowanie osoby ceniącej trendy, ale pozwolę sobie zauważyć, że moda w poezji ma akurat najmniejsze znaczenie, gdyż, jak z każdą modą, ma ona zwyczaj powracać i uważny obserwator pęka nieraz ze smiechu, obserwując ślepy bieg za 'najnowszymi hitami', wymyślonymi sto lat temu.

    • . .
    • 23 czerwca 2014, 11:00:02

    Pani się myli. Nie chodzi o nowomodę, czy trendy, ale o sposób ujęcia tematu i o wykonanie, które tutaj ma charakter szablonu. Jest masa takich górnolotnych tekstów, a główny zarzut pod ich adresem to fakt, że poza ciężkim piórem one przelatują i nie pozostawiają śladu i nie wnoszą niczego konstruktywnego, budującego, refleksyjnego do umysłu czytającego. Ładny, to chyba właściwe określenie dla tego wiersza. Ładny, ale pusty. Proszę wybaczyć szczerość.

  • mozolne? kurcze, nie wpadłabym na to. może mozolnie ktoś myśli, czytając.
    staromodne - uśmiechnęłam się.

  • ;)

  • Karino, cenię szczere komentarze, nie ma problemu.
    Ale jako odpowiedź na pytanie o "staromodność teraz: szablon?

    Cóż, nie będę więc nalegać i prosić o wskazanie cech "wykonania o charakterze szablonu", bo kto wie, co mogłoby z tego jeszcze wyjść, a zresztą to absurd - wykonanie jest w pełni oryginalne i mam tego doskonałą świadomość, natomiast przy dobrej woli rozumiem ten koment tak, że temat śmierci, w zestawieniu z pięknem i erotyką, uważasz za ograny, stąd "nie pozostawia on śladu". To kwestia indywidualna, nie martwi mnie, bo przecież nie da się napisać dla wszystkich.

    • . .
    • 23 czerwca 2014, 11:31:21

    Po obrazie "śmierci" Malczewskiego, Pani ujęcie tematu nawet nie nosi znamion świeżości, czy oryginalności. To już było, przerabiane również w literaturze. Szablonowe rekwizyty, jeśli oczekuje Pani dookreślenia. Racja, nie powinno się pisać dla wszystkich.

  • A Malczewski 'powtarza" w 1911 po Carlosie Schwabe ("Śmierć i grabarz", 1890)?
    A obaj nie wymyślają nic nowego, bo smierć jako młoda kobieta topiona była od prawieków pod imieniem Marzanny. I niezliczone rzesze tych, którzy, jak Dürer, bezczelnie ściągali z antyku. Ech, tak do niczego nie dojdziemy. Więcej luzu w interpretacji, wiersz jest mocno osadzony w realiach, a zagrania ze znanymi motywami są tylko ornamentem.
    Śmierć jest stara jak świat, po prostu :)

    Proponuję chwilę namysłu nad tą fotką ;)
    http://www.google.de/imgres?imgurl=http%3A%2F%2F1.bp.blogspot.com%2F-ohb-MBnZon4%2FUo4LS1Q3RPI%2FAAAAAAAAIKU%2FnIl8qhlqFLE%2Fs1600%2FThe%252BRed%252BQueen%252BKills%252B7%252BTimes%252B2.jpg&imgrefurl=http%3A%2F%2Fpanorama-kina.blogspot.com%2F2013%2F11%2Fkostucha-w-czerwonej-pelerynie.html&h=169&w=400&tbnid=R_YUphggPW53HM%3A&zoom=1&docid=GjbrlYbOom_UAM&ei=NfqnU9T9D4aXO7PPgdAF&tbm=isch&iact=rc&uact=3&dur=2491&page=5&start=106&ndsp=25&ved=0CD8QrQMwEzhk

    • . .
    • 23 czerwca 2014, 12:24:50

    Dokładnie tak. I doskonale argumentuje mój punkt widzenia, a nie Pani. Przypominam, że obstawała Pani za swoją oryginalnością. Teraz już chyba wszystko jasne.

  • Tak, obstawałam i obstaję - nie za "pani punktem widzenia" ale za oryginalnością wykonania. Trzeba znać zakres pojęcia, zanim się uzywa lipnych argumentów.
    Co usiłuję powiedzieć, chociaż to grochem o ścianę i naiwna jestem - nie ma, nie istnieją nowe motywy w sztuce, bo świat jest nieznośnie powtarzalny. Siłą rzeczy więc tematy, na które piszemy (poza aktualną plotką i niusikami) zostały już tysiąckrotnie poruszone. Wykonanie się liczy, tak jak leżą lata między ostatnią fotką a pierwszym (?) przedstawieniem Salome ze ściętą głową (Tycjan nie był pierwszym, setki przed nim i po nim ja malowali, wielu Mistrzów).

    I wykonaniu nie możesz nic zarzucić, ani w sensie frazy, ani oryginalnosci. Niczego konkretnego, oprócz swojego wrażenia, nie napisałaś, i nie spodziewam się, szczerze mówiąc. Mglisty zarzut nieoryginalności łatwo odeprzeć, choćby tym, że liczy się 'jak', a nie 'co', bo nawet głupi słonecznik można namalować na dwa tysiące różnych sposobów.
    Zresztą, gwoli prawdzie - nie znam motywu, w którym śmierć przychodziłaby pod postacią obcej dziewczyny, z którą spędziło się noc, ale to drobiazg, nie będę więcej tracić czasu na obronę wiersza, który najwyrażniej sam się doskonale broni.

    • . .
    • 23 czerwca 2014, 13:59:06

    Tak też napisałam. Od początku rzecz w tym 'jak', a nie 'co' Powtórzę: rzecz dot. sposobu ujęcia i wykonania. Wiersza najaktywniej broni Pani. Nie zamierzam przeszkadzać.

  • Wiersz broni się, bo się podoba, jak wskazują lajki (wiekszość tzw. "obcych", uprzedzam zarzut ew. TWA). Ja tu w naszej wymianie zdań polemizuję przede wszystkim z brakiem logiki argumentów, ale to stare zagrania i taką dyskusję, z ogólnikowymi argumentami niby-krytyki, przerobiłam już setki razy, nic to dla mnie ciekawego. Cieszę się, że nie musimy kontynuować.

  • Też mogę lajknąć - nie ma problemu. Ale mnie podoba się, bo się podoba. I już.

  • :) dzięki

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się