Harmonia (In The Death Car*)

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 12 maja 2014, 11:45:56

Harmonia (In The Death Car*)

                                                                      In the death car, we're alive

                                                                      In the death car, we're alive*


 

Co za opulencja! Tempo wzrostu wisterii,

tej przy Małym Rynku, i rozrzutność liany - ulewa w indygo;

olbrzym na górze płucze nowe jeansy.  Nie da się już dłużej

wyłgać z tego lata; nadciąga, rysuje się w nagłych zygzakach

w tle; zmierzch zapada teraz w pociemniałych od rdzy bzach -

violet & violence.

 

Symfonia tej wiosny jest nie do zniesienia,

jak człowiek z harmoszką pod domem, codziennie rano,

jak obłęd szpaków w podwórzu. Podejrzewam siebie

o nadmiar. Wszystko się rozciąga i kurczy.

Wrzask wniebogłosy.

 

Sroka zajęła papę zwęglonego dachu pod gniazdami, czeka;

jest tylko kilkoma plamkami bieli, niewinnym zajączkiem,

zabawką z napędem na słońce. Jej ruch

ma w sobie coś z nerwowej gracji skoczka; szach na spalonym,

szach królowej jaja!

 

Z tego, co nadejdzie, część spadnie na ziemię,

część ocaleje - z tej całej histerii życia za wszelką cenę

albo ostrej śmierci.

 

 

----------------

 

 

Bonus: La Miccia, Polka z Bogiem

 

Pomyliła adresy, rozdarła pończochę, obcas w kratce ściekowej –
i jeszcze ten z akordeonem! Rzucił się na kolana i wyciągnął but.
Dała mu banknot i zaraz:
- Ty ciągnąć, ja grać  - chciała cofnąć dłoń
ale był szybszy, wsunął ją pod rzemyk i zagrał -
jakby śmiał się z nich - z tych wszystkich mijających,
tych, co przyspieszali, odciągających dzieci.

W jaskrawym blasku marca ciągnął włoską linię
aż tu, Unter den Linden, czuła ciepło, zapach,
nieokreślony zapach wielu miejsc,
schnącej bielizny, i coś jakby od morza.

Chcąc nie chcąc grała, aż do końca.
Nikt nic nie wrzucił i dodała piątkę.
- Bóg, chronię cię – wyciągnął rękę, brudną, zabłoconą;
- Friede. Modelka - dodała bez sensu.

Dopiero przy Alexie ** spostrzegła, że tańczy.



------------------

* Iggy Pop & Goran Bregovic  "In The Death Car"
** Alexanderplatz

 

Komentarze (11)

  • Tak!

  • Touche!

  • Jak dobrze poczytać dobrą literaturę.

  • B k, Jarku - bardzo się cieszę

  • bardzo bardzo

  • Gutudój, tłusto, obficie;)

  • Mistrzowsko uchwycone w kadrze.

  • Dziękuję bardzo wszystkim, bardzo się cieszę, że wiersz dostarczył trochę frajdy. W końcu chyba o to chodzi :)

  • La Miccia, Polka mit dem Gott


    Die Adressen verwechselt, der Strumpf zerrissen,
    ihr Absatz im Gullideckel – und noch dazu der mit dem Akkordeon!
    Er warf sich in die Knien und den Schuh gerettet.
    Sie gab ihm den Schein und sofort:
    - Du ziehen, ich spielen – sie wollte die Hand zurücknehmen
    aber er war schneller, schob die unter den Riemen und spielte –
    als ob er lachte, lachte sie aus, die allen vorbeigegangenen,
    die beschleunigenden, die Kinderdavonabziehenden.

    Im grellen Schein des Märzen zog er eine klare, italienische Linie,
    bis sie hier, Unter den Linden, Wärme und Duft spürte,
    unbestimmte Düfte von vielen Orten,
    von der trockenden Wäsche udn so etwas wie von Meer.

    Halbwollend spiellte sie
    bis zum Ende.
    Niemand warf ihm was und sie gab noch ein Fünfer.
    - Gott, segne dich.
    - Friede.
    Ein Model – gab sie sinnlos zu.

    Erst bei dem Alex merkend, dass sie tanzte.

  • La Miccia, Polka mit dem Gott


    Die Adressen verwechselt, der Strumpf zerrissen,
    ihr Absatz im Gullideckel – und noch dazu der mit dem Akkordeon!
    Er warf sich in die Knien, hat den Schuh gerettet.
    Sie gab ihm den Schein und sofort:
    - Du ziehen, ich spielen – sie wollte die Hand zurücknehmen
    aber er war schneller, schob die unter den Riemen und spielte –
    als ob er lachte, lachte sie aus, die allen vorbeigegangenen,
    die beschleunigenden, die Kinderdavonabziehenden.

    Im grellen Schein des Märzen zog er eine klare, italienische Linie,
    bis sie hier, Unter den Linden, Wärme und Duft spürte,
    unbestimmte Düfte von vielen Orten,
    von der trockenden Wäsche udn so etwas wie von Meer.

    Halbwollend spiellte sie
    bis zum Ende.
    Niemand warf ihm was und sie gab noch ein Fünfer.
    - Gott, segne dich.
    - Friede.
    Ein Model – gab sie sinnlos zu.

    Erst bei dem Alex merkte, dass sie tanzt.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się