Foxy Christmas!

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 13 grudnia 2012, 22:28:34

Jak zasypało! A był to nasz salon,

w którym od dawna nie pachniało nic,

oprócz prezentów; coraz więcej paczek,

świecących znaków awaryjnych wyjść

na niebie pełnym zimy.

 

Poprawiam przez watę

muszkę na szyi chłopca, który właśnie gra

z Hendrixa, na okrągło, kilka fraz,

aż miękną

palce

(tam)

wtapiają się w metal.

 

Pod ścianą ognik: kobieta – cyklamen,

w zmrożonych lisach, przemyka się, kluczy,

między sztylami zbrojnych.

(Odgryź sobie łapę!)

Wiatr pruje zaraz drobny ścieg jej śladów.

 

Jeszcze musują pługi śnieżne, para unosi się z aut.

Poza tym – zamarłe, miasto - rycina, bałwan;

na synapsach lód.

 

*

 

W środku dni słodkie, zawinięte w pościel,

jak w orchideę (addict, Dior, wanilia

- zapach, przy którym chłopiec włącza przester);

gotowe na przyjęcie, głaskanie niemowląt.

A kto dzieci nie ma, sam się gładzi,

przez bandaż.

 

Dni do spędzania w łóżku, przykładania warg

do pulsujących muld i wgłębień.

Bo rządzi dotyk, tylko dotyk jeszcze

pisze ciepłe znaki, czyta zasypane.

Komentarze (57)

  • Był już gdzieś, kiedyś, krótko. Przypomniał mi się dzisiaj, bo jest tak dziwnie i pięknie, jak przed tamtym Bożym Narodzeniem, a że następne nie jest pewne, wklejam teraz :)

  • a kto dzieci nie ma , sam się gładzi przez bandaż.... pisze ciepłe znaki czyta zasypane... cóż jeśli nie można cofnąć czasu, zbawienne kłamstwo nie zaszkodzi, kłamstwo którego nie trzeba się wstydzić, samo w sobie przebaczalne.
    JBZ

  • JBZ, tak właśnie :) "z potrzeby czułości" powinno być okolicznością łagodzącą w każdym trudnym przypadku :)

  • Widzisz, Tadek, jaka jestem wspaniałomyślna? Wiem, że ci zimno i źle. Ogrzej się trochę w blasku, nie wstydź się. Chodź bliżej, znajdź jakąś literówkę.

  • JBZ odnióśł się do drugiej części przedostatniej strofy. I miał rację.

  • Słuchaj, Borowski, nie złość mnie naprawdę.
    Nie tłumacz mi jak i dlaczego napisałam mój wiersz. I tak już sukces, że rozumiesz.

  • (tak między nami, dyskretnie: pisze się "poprzesz")

  • no ale to podczymywanie, przedłużanie napięcia przy wybaczaniu ? - ryzykowne.

  • Nie masz racji, jest czysty sztych, podział na części, ("zima - wewnątrz") z drobnymi zagraniami w drugiej (bandaż, addict - reminicsencje do "tam")
    Cholera, czy ty w ogóle wyszedłeś poza lektury szkolne?

  • Grzegorz ??

  • podtrzymywanie***

  • włacza przester - czyli przedłuża brzmienie - napięcie

  • Ok, wytłumaczę: bandaż -> zranienie -> strata
    tu masz rację.

    Odpowiedż JBZ - tak, jeśli się coś straciło lub ma się ból fantomowy, można "lizać sobie łapę", czułość okazywana sobie broni przed szaleństwem. (zapamietaj, Tadek ;-)). Dotyczy tylko frazy "a kto dzieci nie ma, sam się gładzi, przez bandaż.

  • dobrze to rozumiem ?

  • Grzegorz, przester zafałszowuje dźwięk, "brudzi" go, zagłusza.

  • Nie chodzi o przedłużenie dźwięku, które można osiągnąć zupełnie innymi technikami

  • myślałem, że przester to ang. Overdive - czyli narastanie, podtrzymanie i zwolnienie.

  • Grzesiu, to nie jest wiersz o wybaczaniu :) Jakkolwiek uroczysty i świąteczny by się nie wydawał

  • overdrive, "przejechane" ;-)

  • :) - tak myślisz :) - że tak go postrzegam ? - ok - może, za długo dzisiaj czytałem poezji anglojęzycznej :)

  • za dużo*

    nie mniej - lubię końcówkę tekstu.

  • Grzegorz, przester - overdrive - faktycznie posługuje się zmianą schematu sygnału elektrycznego, efektem jest: "attack-sustain-release – narastanie, podtrzymanie i zwolnienie".
    Jak chcesz, możesz to odnieść do wiersza, nawet pasuje. Ale to już skutek uboczny :) Chłopiec zniekształacał dźwięk.

    Rozumiem, że podoba Ci się moment "release" w wierszu :)

  • zawsze lubiałem "poboczne wątki" więc wybacz mi moje skrzywienie :)

  • lubiem*** - szitt :)

  • ł* :) - ok - nie spamuje już więcej - sorry Małgosiu.

  • Tadek, wyglądzasz na trzeźwego, czytaj, na litość boską!
    Nie "najpierw". Najpierw jest zimny salon. Później wata. "Poprawiam przez watę", a więc oddalenie. Takie pojęcie, jak przeskoki czasowe, reminiscencje, nie powinno być obce nikomu, kto zastanowi się przez chwile, jak wyglada i w jakim czasie porusza się jego myślenie. Myśląc sięgamy cały czas w przeszłość. Uważam, że świetnie to rozwiązałam, z ta watą :) tak, jestem z siebie zadowolona. Przyczep się do czegoś innego ale nie udawaj, że nie potrafisz myśłeć razem z tak prostym w gruncie rzeczy tekstem.

  • Wiesz co, Tadeusz, ty wiesz i ja wiem, że to calkiem fajny wiersz. Nie chce mi się już, idę spać. Jak wymyśłisz jakiś poważny zarzut, to napisz, jutro zajrzę. Idź spać, dzisiejszy dzień cię wyczerpał. Śnij czystość, biel i tropy na śniegu. Niech tam, nie jestem mściwa.

  • Grzegorz, no problem, ciekawie było. Przy okazji nauczyłam się wreszcie, czym jest przester :)

  • Wreszcie coś spoza modnej, nużącej sztampy. Dziękuję, Małgosiu!

  • Wreszcie coś spoza modnej, nużącej sztampy. Dziękuję, Małgosiu!

  • niemodny, bo ostał się z sezonu 2010 ;-)
    dzięki :)

  • Lubię wiersze, które pachną, które mają muzykę w tle.

  • Piękny obrazek.

  • :)

  • Piekny koniec

  • Tadek, robisz pewien błąd w interpretacji zaraz na początku. Tylko jeden ale istotny. Może wynika on z mojej winy a może nie, uściślijmy.

    Najpierw małe wyjaśnienie, nie kontruj od razu, wiem, to co napiszę nie powinno i nie ma zresztą znaczenia dla tekstu, ale chcę wyjasnić, co było pierwotnym impulsem do jego napisania. Otóż była to ta frazka z Grochowiaka (wiem, wiem, to już obsesja) i mój dalszy ciąg myślowy poszedł po niej, pamiętasz, mam nadzieję, bo wiem, że czytujesz Grochowiaka, jego przecudowny wiersz Sen II z cyklu "Nie bylo lata", zaczynający się od słów:

    " Śniła się zima..." A był to -pamiętasz,
    Matko ? - nasz salon
    Z kanapą ze skóry,
    Z biczami mrozu na świątecznych szybach,
    Z kaflowym ciepłem.

    Ojciec od rana już pachniał koniakiem,
    Podłogi pastą,
    Rodzeństwo komunią."

    Dalej jest pięknie, nostalgicznie i bardzo smutno.

    Więc ten wiersz czytając sobie, w owym przedbożonarodzeniowym cieple, a świat był wtedy śnieżnobiały jak dzisiaj, poszłam torem najprostszych skojarzeń (nasz salon - pewien chłód - nic nie pachniało, oprócz prezentów), tylko z uczciwości wiejskiego głupka wrzucam kursywę, bo oczywiście wiersz nie ma z grochowiakowskim niczego wspólnego a nawet jest poniekąd jego odwrotnością.
    Jeżeli w salonie, miejscu w koncu rodzinnym, nic już od dawna nie pachnie, a tylko gromadzi się coraz wiecej prezentów, jako zapchajdziury uczuciowe, to nie jest to opis , jak uważąsz mylnie, przyznaj "Miejsce wygodne i bezpieczne". A znaki wyjść awaryjnych? No właśnie, kojarzą się przecież przede wszystkim z niebezpieczeństwem i ucieczką.

    Ten więc zarzut odpieram: "salon" nie był bezpieczny, był zimny jak zima, był w jakimś sensie "na zewnątrz". A dalej zgadza się wszystko, moim s.z.

    Acha, i proszę bądź uczciwy i nie napadaj na mnie za cytat. Wiersz mógłby się bez niego obejść i dla odczytania nie ma on żadnego znaczenia. Najmniejszego.

  • Masz rację natomiast w tym, że cząstka z Hendrixem najsłabsza, no bo co kogo u diabła może obchodzić, że akurat brzmiało mi w uszach "Foxy Lady", które chłopiec wierszowy wygrywał na gitarze. To moja prywatna struna po której pojechałąm do obrazka lisicy. Ale - ktoś się przecież tu pozytywnie wpisał o muzyce w wierszu - Hendrix pobrzmiewając w tle budzi (ma budzić) zmysły nie gorzej, niż wanilia.

  • Ja widzę ten wiersz (który prywatnie lubię, a rzadko mi się zdarza lubić moje własne) jako grę na ciepło i zimno, z celem: ocieplenie.
    Ma działać podświadomie, postacie i konkrety są zarysowane, w zasadzie druga cząstka wyraźnie pokazuje, co jest ważne. Wiem, że nie każdy się podda tej zmiennosci nastroju i nie każdego można roztopić. Ale moim zdaniem nie masz racji, zarzucając mu, że "nie da się go słuchać i płynąć", to, że nie możesz, niekoniecznie znaczy, że się nie da. Może kwestia uprzedzń wobec mnie albo cholernej nieufności wobec tekstów poetyckich en masse?

  • Nie rozumiem cię. Czy to nie jest dostatecznie straszne: "w którym od dawna nie pachniało nic, oprócz prezentów" ?

    OK, ale ty mnie też nie rozumiesz, i trudno. Czasami autor mija się o milę z czytelnikiem. Trudno, może innym razem, (choć nie przypuszczam.:))

  • "Mało przekonywująca "wata" i "Hendrix" z którego nie wiadomo co wyciągnąć"
    Przekonująca albo przekonywająca. Gdyby Mikołaj był prawdziwy, poprawiałby przez brodę. Z Hendrixa nie można już niczego wyciągnąć, bo wyciągnał nogi 18 września 1970 roku.

  • Za JJ, wreszcie jakaś odmiana. W swoich tekstach robisz coś więcej ze słowem, niż tylko opowiadasz. Tutaj mam i muzykę i obrazy. Dzięki

  • Jarku, Katarzyno - dziękuję bardzo

  • No i Tadeusz zniknął razem z komentami. Ale się nagadałam do ściany! :(

  • Dajesz czadu. A wiersz - piękny!

  • Dziękuję bardzo, Jarku.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się