Figury - koń na B 352

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 08 marca 2011, 12:34:33

Piętna w asfalcie, szarość, brak pór roku
albo wieczne przedwiośnie; kleją się do szyb
te same frazy, wpisany w kurs powrót
- zgorzelecka, do czyśćca.

Mężczyzna z becherowką zabiera ich wyraz
i wiezie go ze sobą:
wtopiony w śnieg strach.

Póżniej jest to podwórko i koń z głową w oknie.
Na spiętych skórą żebrach lśni marcowa jasność.
Sunmaker, totem drogi. I może trochę śmierć,
która czeka na lato,

jak na niego kobieta, ulepiona z pytań
figura, z cienką talią. Za mało jej, za mało
czasu na odpowiedź;
ma ruch, więc bierze w usta cały strach,
i piją becherowkę;
i ona się boi,
a on wyrzuca z siebie: omen
- wyobraź sobie, krąg
śmiertelnie pustego podwórza,
weranda, nagłe słońce i ten

cholerny, siwy koń,
ze światłem w pysku stoi
na deskach, jak stary frontman.

A później gaśnie tętent, ona przestaje czuwać,
dyskotekowa chmura sypie ciszą na dom.
I ostatnie, co widzą, nim wchłoną ich sny osobne,
to moment skoku, stagediving:

cholerny, siwy koń,
jak rollingstone,
jak frontman,
ze światłem w pysku spada
ostatni raz z werandy.

Komentarze (35)

  • Odbieram to jako przejaw językowej katatonii. Męczącej, monotonnej, bez wyrazu. Wiersz ma być jak strzał w dziesiątkę. A to jest takie strzelanie po bokach, poza tarczę, bez troski o jakikolwiek porządek. Słowa to dopiero początek wiersza. Trzeba je umiejętnie dopasować do siebie. A słowa w powyższym tekście ranią swoją topornością i przypadkowością. Gdzie jest jakiś nastrój? Gdzie jakaś emocja? Gdzie, do cholery, sens?

  • trudno, może innym razem, choć nie przypuszczam :-)

  • do cholery, nareszcie wiersz, cieszy!

    • . .
    • 08 marca 2011, 12:59:16

    Klimatyczny.

  • Agato, dzięki, to i mnie cieszy :-)


    Alx, nie byłoby dobrze, gdyby mi się AC wyłączyło. to w koncu moje klimaty, a sądząc po naszych wymianach linków LZ, i Twoje :-)

    (mam nadzieję, że nie wykrakałam tym wierszem nic złego, bo pojechalismy wczoraj fotografować prototyp i juz go nie było, tylko zryte podwórko)

  • Najładniejsza ostatnia strofka.

  • :-) Kamil, nie podejrzewałabym Cię, thanks.

    (bo wiersz dla Starych Koni)

  • bardzo :)

  • mam nadzieję, że nic się panu koniowi nie przydarzyło, żal by było takiej muzy :)

  • jak obrok i kostka cukru :))

  • Monique :-)


    Mas que nada - jak zabłąkana w surrealu wciąż trafiam na całkiem prawdziwe widma, wizje i fatamorgany. ta jest wyjątkowo wyraźna; dlaczego mi się to ciągle przydarza? nie wiem, może puste wczoraj podwórze ma podkreślić ulotność tych zjawisk? /Próbuję na to różnych tricków: potrzebna była na gwałt fotka więc z całym cynizmem sfotografowaliśmy inną szkapę :-) /
    (Pan Stary Koń natomiast jest w świetnej formie, nigdy nie był w lepszej
    ;-)))


    Ksawery, dobrze mieć kilka kostek w kieszeni, gdy się zbliża do koni ;-)

  • A to ciekawe, bo w roku 2009 miałam kilka podobnych zderzeń z widmami koni :) Widziałam konia olbrzyma pod Kupcem Poznańskim, jak się jednak później okazało, był to tylko zgrabnie uformowany moją wyobraźnią cień czegoś dużego i kilkorga ludzi; innym znów razem jadąc pociągiem, przez okno dojrzałam kowboja na koniu, galopujących przy wagonie. Tej ostatniej zagadki do dziś nie rozwiązałam.

    Przeżywam jakby deja vu, pisałam Ci już o tym kiedyś? :)

  • Mas que nada - jeszcze nie pisałaś :-)
    kowboj na koniu to mocne, w dzisiejszych czasach. moja babka widywała karetę, z szóstką czarnych koni. moje "wizje" są raczej jasne, nieagresywne i dzieją się "naprawdę" - zdziwienie powstaje na stykach z innymi, "prawdziwymi" zdarzeniami. a potem znikają, jakby ich nigdy nie było, jakby zjawiły się na zamówienie. może nieżle odbić, dlatego zapominam swoje wiersze prawie natychmiast; sięgam do nich po roku - dwóch - i dziwię się, że naprawdę znaczyły to, co z nich wyciągnęłam :-)

  • Komboj w galopie to dowód przewagi american culture w june european- polisch thinkeniu, lub objaw wyjścia Grupy PKP z ofertę przewozów turystycznych przy udziale dodatkowych atrakcji ( pozorowany napad kombojski, a na żądanie nawet symulacja gwałtu) :)

    Moje zjawy mają osełedec albo przynajmniej bandurę :)

    Natomiast "cholerny, siwy koń,
    jak rollingstone" - zapada w głębokie struktury pamięci :)

  • :)))

  • Kowboj był prawdopodobnie z Runowa Pomorskiego

  • Zlepek słów ułożonych w wiele fraz bez związku i bez sensu;
    można się tym zachwycać, ale gdzie tu poezja?

  • Runpomorstone :)

    Jan bez Ziemi:

    Szedł krzycząc: gdzież poezja ?!, aż pewnego razu
    zapatrzył się w kałużę, nie dostrzegł obrazu,
    a poezja pływała crawlem w mętnej wodzie,
    a on jej nie zobaczył, choć ją wołał co dzień.

  • S., frazka się cieszy, inne jej zazdroszczą - każda chciałaby zapaść w słownikową pamięć :-) dzięki za wierszo z głębią :-)

  • Jan bez Z.
    no co, palcem mam pokazać? a może na głos przeczytać, podakcentować to i owo? a samemu trochę pracy włożyć to nie łaska? dokładniej czytać, rozgryźć logiczne ciągi frazowe, zapewniam, że są. Ot, tak w ramach nawiązywania kontaktu wiersz - czytelnik; a jeśli nic nie rusza, jeśli jesteś odporny na starokoniowe upadki, mam wspaniałą, skuteczną radę: czytać innych autorów, wg. gustu. takie malkontenctwo, bez konkretnych argumentów, niesłużące niczemu poza rozładowaniem komentatora nudzi mnie bardziej niż irytuje. nie zapraszam - chyba, że z krytyką tzw. merytoryczną, jeśli wiesz, co to jest.

    • . .
    • 08 marca 2011, 19:19:37

    Że nigy ta autostrada, którą jechał Agnus to B-352? Siwizna na lawinie kamiennej to rzeczywiście obraz po samo jądro szyszynki - tam pobudza produkcję melatoniny. Od tego potem czasem ma się takie sny jak Jakub w drodze z Beer-Szeby do Charanu.

    Po takiej konstatacji wypada tylko zapowiedzieć, że idę spać, ale, Małgo, bitte, poczytaj sobie to za (a nawet jako) komplement ;)

    • . .
    • 08 marca 2011, 19:23:05

    O, znalazłem całkiem zgrabną B-352:

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/ea/Blake_jacobsladder.jpg

  • Och, Alx, Ty to zawsze coś znajdziesz! toż to istne schody do nieba :-)))
    (w zamyśle była zwykła droga klasy B, zgorzelecka - ale i na takich zabłąkują się gwiazdy.)
    poczytuję sobie. miło mi, że pobudzam Twoją melatoninę, dobranoc więc :-)

  • Kiedyś po beherowce mnie zemdliło..ziołowe jednak nie dla mnie..ale to nie do tekstu :)

  • Ale rockmenka z Ciebie to się czuje :-)

  • Marat, becherowka tylko z sokiem pomarańczowym. ale za to nie daje kaca :-)
    thanks, brother! ;-)))

  • Becherówka - w Starym Smokowcu..ale może zawiniło to, że mieszałem no i porcje jak zwykle solidne (ach te ichniejsze kioski z kielonkami na pułeczce od gazet na łańcuszku - serio).

  • półeczce (przepraszam, nie wiem co mi się ostatnio dzieje z ortografią i stylem - rozkojarzony jestem okrutnie)

  • to musiał być cały pułk kielonków :-)

    (nie lubię mixów, szczególnie w poezji)

  • taak, a wiesz, że ja mam nawet film - pułkownika (w tvp kultura, niby kaseta beta się zepsuła, ale wycofali bo o Giertychu leciał dialog)

  • a, i jak Stary Smokowiec, to jednak: "becherowka"

  • Zaszachowałaś :):)Becherovka cool:):)

  • V! no jasne, że becherovka. ech, korektor zawiódł :-) dzieki, Jarku!

  • silny ten wiersz... - relacyjne rozegranie, ze poddalem krolowa:) - konkretniej mnie uderza fraza "jak na niego kobieta, ulepiona z pytań
    figura, z cienką talią." i ten czarodziejski konik w oknie "ze swiatlem w pysku" - cudenko - M. jestes mistrzynia gry na emocjach.

  • Późno zobaczyłam ten koment ale sprawił mi niekłamaną przyjemność, szczególnie, że "poddałeś królową". Interesuje mnie tylko gra na emocjach - bo rzeczy, jakby ich się nie przestawiało, pozostaną martwe. Czasem mysle, że nie ma niczego oprócz emocji, reszta to złuda, przywid :-)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się