...EL .OSTALGI.

Autor: Królowa udała się do Baden - Baden, Gatunek: Poezja, Dodano: 18 lipca 2011, 20:26:03

Gdyby choć powiew, poruszenie, szept
płatków bladego tynku - lecz ta noc jest cicha,
upiornie jasna;
przyczajony tkwi w niej z rozmytym make up,
w dziurawej czapce. klaun wśród dumnych fasad
Berlinerstrasse, dawniej A. Hitlera -
już tylko kontur, maska, spłowiała baretka
z niemym H. Wolfsnacht;

ma się na zmianę frontu.

Noc miękkich łap i lekkich kroków -
i zwierzę jest wspaniałe ze mną,
aż nawet kuny uciekły do piwnic. Świetliki – radiowozy błądzą
w rewirach objętych przez domy, w których nie mieszka nikt.
Każdy gzyms, relief, żłobiony w drewnie drzwi
zabitych auf immer und ewig,
lśni złotem - spójrz, pięknie!

A jeszcze gnie się portier, jego ostatni podpis
zamknięty w księdze gości;
błyszczy lada recepcji, nie siada pył. szyby trwają;
w podziemiach głuche westchnienia,
to duchy w białych fartuchach uparcie
tłuką kotlety; trwa nieprzebrzmiała
parada mięs.

Nagadał się, napłakał, i ani śladu po tym
w ebonitowych słuchawkach. Zgasły błękitne światła
stulecia, którego nikt nie chce.
I nagle wychodzi stamtąd wypuszczony przez ciecia gość,
mężczyzna w płaszczu, z walizką,
ciągnie ją w dół Berliner.
A Wolf  jest teraz gdzie indziej:

widzę cię małą, zdjęcie:
miałaś za duże butki i tupałaś ze złością,
ktoś trzymał cię mocno za rękę,
żebyś nie wyszła z kadru, to mógł być on.
Widzę wzór na sukience: czerń, zieleń, chamski róź;
ta drapiąca narzutka –
nie lubisz jej, jesteś smutna, zgubiona w pustej ulicy.
A butki z paseczkami, zapięte na guziki.

I nadal szuka czegoś w ciemnych oknach i rysach
wygasłego hotelu. Nie, to nie był mężczyzna
na tym zdjęciu, to babcia - zaprzeczam, chociaż wiem,
że fotografii nie ma,
a ten, który właśnie wyszedł ostatni z tego domu,
przyśnił nam się, nad ranem, w mieście fantomów i kun.

Komentarze (14)

  • "I nagle wychodzi stamtąd wypuszczony przez ciecia gość,
    mężczyzna w płaszczu, z walizką,
    ciągnie ją w dół..."
    Przypomniał mi się Artur Barciś u Kieślowskiego. W większości filmów z Dekalogu pojawiał się ze swoją walizką.
    Wiersz nastrojowy, dobrze się czyta.

  • fragment prawdziwego życia, ujęty w kolory - dzięki Gosiu. Chylę czoła :)

  • Małgosiu, widać więcej takich krąży, ostatnich gości :-)

    Wolf, no trochę mi pomogłeś, dzięki. wzór na sukience zgadza się co do listka :-)

  • Małgosiu, chapeau bas! Bardzo dobry tekst, oryginalny, pełen perełek, które warto sobie w głowie utrwalić. Zagęszczony, treściwy, niosący przesłanie. Bardzo udana puenta. Super. Pozdrawiam! ;)

  • w mieście fantomów i kun - fraza dopełniła całości

  • Makijaż Berlińskich ulic.I nostalgia... Uchwyciłaś. Mocno.

  • Dzięki!

    To Görlitz i jego główny deptak, miasto graniczne i trudne - Berlin nie bywa nigdy pusty i jest łatwy jak lafirynda (cokolwiek disiaj nie znaczy to słowo, jest śliczne :-))

  • w wersie
    "a ten, który właśnie wyszedł ostatni z tego domu, "
    wywaliłaby "tego"

    wprawdzie "nie ma zdjęcia" i peel widzi "wzór na sukience: czerń, zieleń, chamski róż" (tam można literówkę edytować), to pozbawiłabym kolorów sukienkę, bo retrospekcje są imho jak stare fotki - w skali szarości, lub w sepii

    ale z przyjemnością czytałam

  • Zyta, różne ma się retrospekcje, moźna by dyskutować. Nie opisuję powszechnej, w sepii (czy naprawdę? może tylko od początków fotografii tak kojarzymy?) - nie miałoby sensu takie powielanie fotek, imao - opisuję wizję, zjawę. Ta była w kolorach. Żadnej fotki nie było, tu przecina się ścieżka faceta z walizką ze ścieżką niesfotografowanej dziewczynki.
    Edycji już nie ma :( poprawię sobie w wordzie, dzięki.

  • Malgosiu, mimo roznic, czuje, ze piszemy podobnie, tyle tylko, ze ty robisz to lepiej. Wiersz Collinsa z ostatniego zbiorku wydanego w kwietniu. Przez lata cale byl moim prawie sasiadem, ale rok temu przeprowadzil sie na Floryde. Poeta zastanawiajacy, swietny czy hochsztaplerski? Z pewnoscia odniosl spektakularny sukces komercyjny. Ach, sprawa najwazniejsza, twoj wiersz jest super...

  • Ksawery, dziękuję bardzo, to bardzo miłe. Tak, też czuję, że interesują nas podobne przecięcia się linii.Mam wielką nadzieję, że jeśli nie tutaj, to gdzie indziej odkryję Twoje wiersze i tłumaczenia. Nieczęsto je komentowałam ale zawsze czytałam :-)

  • lafirynda - to rzeczywiście śliczne słowo, a znaczy to samo, tylko bardziej poufale :))

    ciągnie za rękę ten wiersz. poza kadr. a co jest poza kadrem?

  • jezdnia? cienista strona ulicy, gdzie nie udają się rodzinne fotki? wschodnia strona? (patrząc z mostu granicznego?)- sama nie wiem, i wcale nie chcę :-)

  • a ten, który właśnie wyszedł ostatni z tego domu,
    przyśnił nam się, nad ranem, w mieście fantomów i kun.

    To ja pomilczę, bowiem wszystko zostało powiedziane. Brawo.

    Pozdrawiam.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się